Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Drachen
2018-08-24, 22:01
Pierwsze spotkanie Nagi i Az w Księżycowym Lesie
Autor Wiadomość
Naga



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 10 lat
Płeć:

Matka: Evlien
Ojciec: Aszkalon

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 6
Wysłany: 2018-07-03, 23:17   Pierwsze spotkanie Nagi i Az w Księżycowym Lesie
   Punkty Doświadczenia: 30


W Księżycowym Lesie panowała niezmacona cisza. Nawet ptaki nie śpiewały, choć robiły to codziennie w bardzo irytujacy sposób. Łagodny wiatr delikatnie poruszał liśćmi, jednak i te nie wydawały o dziwo żadnego odgłosu, choć na codzień tak uporczywie szeleściły. Taka cisza była mało korzystna dla łowcy, a zwłaszcza dla tak hałaśliwego łowcy, jakim były smoki niewyspecjalizowane jakoś specjalnie w łowiectwie. Wojujace gady były raczej ociężałe, imponujaco umięśnione, bardziej silne, niż zwinne. Te smoki, które nie były urodzonymi łowcami też musiały sobie jakoś radzić. Zdobywanie pożywienia było podstawa do przeżycia. Bez jedzenia nie da się długo przeżyć. Każda żywa istota musi przecież jeść i pić żeby móc w jakikolwiek sposób funkcjonować.
Niewyrośnięta jeszcze smocza sylwetka była widoczna na niebie. Zwierze było wyraźnie młode. Widać to było po jego krótkich skrzydłach i wychudłym ciele, pozbawionym i mięśni i tłuszczu. Gad szybował spokojnie nad polana, zataczajac nad nia stosunkowo małe kręgi. Jego łeb był przechylony w bok, zwrócony ku ziemi, jakby czegoś szukał. Błękitne, płonace ślepia szukały najmniejszego ruchu na rozjaśnionej promieniami słońca trawiastej ziemi. Ogromny cień co jakiś czas przelewał się przez polanę, mogac wystraszyć potencjalna zdobycz. Jednorożec jednak był zbyt zajęty konsumpcja zieleniny, by zauważyć dookoła siebie coś niepokojacego. Szczęście dla łowcy.
Smok był cierpliwy. Czekał na dobry moment, by zapikować w dół i porwać kopytnego w swoje ostre jak brzytwa szpony, nie dajac mu szansy na przeżycie w żelaznym uścisku wielkich łap. W zasięgu jego wzroku znajdował się tylko jeden jednorożec. Dziwne… Zwykle żyły one przecież w stadach. Może ten był chory lub ranny? Kolejne szczęście łowcy. Gdyby na polanie pasło się całe stado zwierzat szansa na wykrycie drapieżnika znaczaco by wzrosła, równocześnie zmniejszajac jego szanse na posiłek. Jeden był lepszy niż żaden.
Gad śledził ofiarę już od paru dobrych godzin. Był zmęczony. Mięśnie odpowiedzialne za ruchy skrzydłami go bolały. Głód powoli zamieniał się w gniew. Ileż można czekać?! Dlaczego nie mógł od razu porwać tego zwierzęcia? Odpowiedź była prosta. Kopytny połowicznie stał jeszcze pośród drzew. Młodzik musiał poczekać, aż roślinożerca wyjdzie głębiej w polanę w poszukiwaniu świeżej zieleniny.
Cierpliwość, Naga. Cierpliwość.
Oh… Ten smok właśnie takie nosił imię. Naga. Był zwykłym, jeszcze nieznanym światu smokiem. Nic specjalnego.
Gdy gad tak szybował, jednorożec nagle się poruszył. Krok. Dwa. Cały już wychynał spomiędzy drzew. Wybornie. Ślepia drapieżnika iskrzyły niepohamowanym głodem, gdy ten leciał prosto na swoja ofiarę z wyciagniętymi w przód łapami z wysuniętymi pazurami. Czas na obiad.
  [Karta Postaci]
     
Aziminil



Statystyki: K: 2 | Z: 1 | M: 2
Zdrowie: 90/100
Wiek: 11
Płeć:

Matka: Gabesh
Ojciec: Heidil

Posiadane: 1x Serce Potwora

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 36
Wysłany: 2018-07-04, 12:30   
   Punkty Doświadczenia: 40


Cisza w lesie była niekorzystna dla każdego łowcy, w tym wyspecjalizowanego. Doskonale wiedziała o tym smoczyca, czajaca się wśród drzew. Młoda gadzina, ledwie wyrośnięta z wieku dziecięcego bardzo chętnie używała swojej jeszcze niewielkiej postury, aby praktykować polowanie z ziemi, z poziomu, na którym znajdowała się większość jej ofiar. Nie można zaprzeczyć, że to właśnie przez obecność gada na ziemi zwierzęta zamilkły. W końcu kto by chciał skończyć w paszczy dużego drapieżnika?
Siedziała bez najmniejszego ruchu, oddychajac tak płytko jak tylko mogła by się nie udisić i nie wydać swojej pozycji, obserwujac czujnymi oczyma swój następny posiłek. Samotny jednorożec. Z tego poziomu od razu było widać czemu jest samotny. Zwierz wyraźnie miał spotkanie z innym drapieżnikiem, jako że jego lewa tylnia noga wlokła się za nim bezużytecznie. Dzięki temu miała pewość, że na pewno nie ucieknie daleko. Ale wolała mieć pewność, że złapie go od razu. Więc czekała. Czekała aż wyjdzie na jakaś polanę, gdzie mogłaby zrobić użytek ze swojego sporego ciała.
Spokojnie, Az, spokojnie.
Az, tak brzmiało jej skrócone imię. Pełne, Aziminil, uważała za zdecydowanie zbyt długie, by wołać je na polowaniach czy podczas walki. Jako obelgę, krzyk rozpaczy czy wezwanie posiłków. Jeśli kiedyś zacznie polować w grupie. Szczerze w to watpiła, wówczas miała przeświadczenie, że na zawsze pozostanie samotnym łowca.
Rzuciła się do przodu, nie dajac jednorożcowi czasu na reakcję. Wtedy też zauważyła coś, co dotychczas kompletnie ignorowała. Cień innego smoka bardzo szybko zbliżajacy się do polany. Uskoczyła w bok praktycznie od razu, gdy jej szczęki zacisnęły się na kopytnym. Była gotowa się bronić, gdyby doszło do najgorszego.
  [Karta Postaci]
     
Naga



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 10 lat
Płeć:

Matka: Evlien
Ojciec: Aszkalon

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 6
Wysłany: 2018-07-04, 15:58   
   Punkty Doświadczenia: 30


Możecie sobie wyobrazić zaskoczenie młodego smoka, gdy jego beztroskie pikowanie w dół przerwał nagle inny gad. Co więcej! Jeszcze ośmielił się zabrać mu tak długo tropione pożywienie! Cóż za bezczelność! Naga może i był młody, ale matka przez ten krótki czas opieki nad nim wpoiła mu, że za brak szacunku wobec jej dzieci się płaci. Błękitne ślepia samca zapłonęły gniewem. Dosłownie. Gdy tak pikował, błękitny ogień rozpalał kaciki jego oczu, a równie błękitne iskry odlatywały w górę.
Choć serce Nagi przepełniała nienawiść i rozjuszenie, ten był zmuszony rozłożyć ogromne skrzydła, spowalniajac opadanie. Gdyby smoczyca nie trzymała w pysku tak cennej zdobyczy gad z pewnościa by ja zaatakował za taka zniewagę, jaka było zabranie mu ofiary sprzed nosa. Jednak, cenne mięso było uwięzione w jej pysku było dla niego zbyt ważne, żeby ryzykował natychmiastowe połknięcie jednorożca przez szarołuska. Walka tym razem nie wchodziła w grę. Niestety. Naga był na to zbyt głodny. Wiedział, że dobra walka nie jest zła, ale musiał oprzeć się pokusie. Pełny brzuch był dla niego ważniejszy niż kolejna smocza duszyczka na koncie. O tak… Miał dopiero sześć lat, a ogniste pragnienie zbrodni już go dosięgnęło. Było to niecały rok temu. Jedna z pierwszych w życiu walk o pożywienie. Po raz pierwszy zasmakował krwi. Wtedy opór przed zabijaniem ustapił. Podobnie jak wyrzuty sumienia.
Ogromne jak na podrostka łapy zetknęły się z ziemia, delikatnie nia trzęsac. Smok wyprostował się i prężył ku niebu, by udać, że był większy niż w rzeczywistości. Tak go uczono. Mimo, iż tym razem nie chciał walki, musiał pokazać swoja wyższość.
Gad wciagnał powietrze przez nozdrza. Tyle zapachów. Kwiaty. Trawa. Drzewa. Krew. Naga aż się oblizał, czujac ta ostra woń. Skupił się jednak na czymś innym. Znacznie bardziej ciekawym niż las. Smok wbił spojrzenie błękitnych ślepi w Złodzieja Jednorożców. Samica. To mógł stwierdzić od razu. Tego zapachu nie dało pomylić się z niczym innym. Lubił samice. Jednak nie tak jak myślicie. Nie parał się gwałtem. W końcu był dopiero podrostkiem, jeszcze tego nie zasmakował. Ani gwałtu, ani najzwyklejszego stosunku. Miał jeszcze czas. Pierwsze określenie, jakie przychodzi do głowy, gdy widzi się Nagę to pewnie „Brutal”, lub „Agresor”. Zgodzę się z tym, jednak kilku jego cech nie widać na pierwszy rzut oka. Umiał i nadal umie docenić kobiece piękno. Umie kochać. Umie był delikatny. Jego zamiłowanie do samic w tamtym momencie nie było więc tylko i jedynie żadza gwałtu.
Gad wyczuł jednak coś jeszcze. Coś kłujacego w nos. Drażniacego. Kwas. A więc miał do czynienia z Kwasomiotem. Wcześniej żadnego nie widział.
Samiec podszedł kilka kroków w stronę smoczycy, uważnie się jej przygladajac. Nie zachowywał się agresywnie, choć nadal myślał o obiedzie, którego nie będzie dane mu zjeść.
- Ukradłaś mi obiad - stwierdził w końcu, zamierzajac dyplomatycznie podejść do sprawy. Szara miała szczęście, że był głodny i zależało mu na nietkniętej zdobyczy. Inaczej wszystko potoczyłoby się zgoła inaczej, a najpewniej zakończyłoby się czyjaś śmiercia…
Nie denerwuj Nagi, panienko.
_________________

  [Karta Postaci]
     
Aziminil



Statystyki: K: 2 | Z: 1 | M: 2
Zdrowie: 90/100
Wiek: 11
Płeć:

Matka: Gabesh
Ojciec: Heidil

Posiadane: 1x Serce Potwora

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 36
Wysłany: 2018-07-04, 22:39   
   Punkty Doświadczenia: 40


Pierwszym instynktem Az. gdy zobaczyła szaro-niebieskiego smoka było uciekać gdzie pieprz rośnie razem ze swoja ofiara i nigdy nie przyznać się, że to spotkanie zaistniało. Co jeszcze bardziej ja przestraszyło, samiec był ogniomiotem, poznała po jego płonacych oczach i ciepłym, bardzo ciepłym, zapachu. Tak zapach może być ciepły. A może nie może? Smoczyca była przyzwyczajona już, że czasem postrzegała świat inaczej niż jej bracia i siostry, inaczej o nim opowiadała i była uważana za wyrzutka. Czasem. Innymi razami po prostu powiedziała coś uważanego za dziwne przez inne smoki (ale zupełnie normalne dla niej) jak to, że ktoś był gruby czy brzydki. No co. Szczerość przede wszystkim!
Musiała przyznać, obcy samiec wygladał imponujaco. Był co prawda niewiele większy niż ona, ale ona ciagle rosła i była jeszcze młoda. Nie była też pewna wieku obcego, nie mogła więc nic stwierdzić na pewno. Sama też się wyprostowała, pokazujac mu, z jednorożcem bezczelnie wiszacym z pyska. Jego ciepła krew płynęła po jej brodzie i do jej gardła, zostawiajac po sobie pyszny, metaliczny posmak. Ah, jak chętnie zjadła by go już teraz, nie zważajac na obcego! Ale, ale nie można.
Nie ruszyła się nawet o milimetr, głowa uniesiona wysoko, skrzydła blisko ciała, ogon owinięty wokół siebie, starała się wygladać najpoważniej jak mogła. Lustrowała go wzrokiem, próbujac wyczytać jak najwięcej informacji z jego postawy i budowy ciała. Jedno było pewne. Długo nie jadł. Az zrobiło się go trochę szkoda. Sama była dość najedzona, nie żeby jeden jednorożec robił jej różnicę. Z drugiej strony, oddawanie jedzenia to uległość, a na pewno nie chciała być uległa względem samca. W końcu pochyliła głowę, tylko po to by zmienić chwyt na martwym ciele zwierzęcia, na jedzonku. Teraz większość ciała wisiała z jej ust, w zębach trzymała tylko szyję. Jeden chaps. Tyle wystarczyło by jej zęby przegryzły szyję. Jeden łyk. Głowa zwierzęcia zniknęła w jej przełyku. teraz jednorożec bez głowy leżał u jej stóp.
- Raczej upolowałam go pierwsza. - odparła z rozbawieniem w głosie. Oblizała brodę i odsunęła się parę kroków od obiadu i samca. Jej kroki były całkowicie pewne, nie chciała w żaden sposób pokazać uległości. Starała się, by jej ton był jak najbardziej spokojny i niegroźny. Uh, zapędza się sama w róg z tymi przeciwnymi intencjami.- Ale ty jesteś dużo bardziej głodny, niż ja. Proszę. Twoje.Az nigdy nie miała zamiaru, panisko.
  [Karta Postaci]
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Forum Chronione Prawami Autorskimi©
Niektóre treści tutaj umieszczone nie należą do autorów forum ani jego użytkowników i nie są do nich roszczone żadne prawa.
Administracja forum nie odpowiada za swoich użytkowników.
Contact for illegal use of the image - drachen[at]drachen.webd.pro


Vampire Knight
Bannery