Poprzedni temat «» Następny temat
Szmaragdowe Źródło
Autor Wiadomość
Nayari



Statystyki: K: 3 | Z: 3| M: 3
Zdrowie: 100/100 nieco głębsze zadrapania na brzuchu, które powoli się goją
Wiek: 13
Płeć:

Matka: Terysha
Ojciec: Aszkalon

Posiadane: Przy sobie: 4 Kawały Mięsa W legowisku: Przeklęty Obsydian

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 06 Wrz 2018
Posty: 82
Wysłany: 2018-09-25, 13:34   
   Punkty Doświadczenia: 78


Tylna łapę odsunęła do tyłu, widzac jak samiec tylko bardziej się uruchamia. Nie wiedziała już co zrobić, szybko spostrzegła, że ten chce uciec, ale miał jakieś problemy ze skrzydłami.
Nawet jeśli postanowiłby uciec, nie miałby szans przez to, że nie może latać. W końcu trzy smoki w powietrzu kontra jeden uziemiony. Wysłuchała dokładnie co Ervre miała do powiedzenia i musiała przyznać jej rację, ufanie nieznajomemu od tak było głupie, jednak ona nie umiała poradzić nic na to, że szybko ufała innym smokom, którzy nie zaatakowali przy pierwszej lepszej okazji.
- Nie chcieliśmy was wystraszyć, ani zakłócić spokoju... po prostu jesteśmy zaniepokojeni tym co się dzieje, a wy wygladacie, jakbyście mieli z tym styczność - może to dlatego, że znaleźli ciało smoka, wygladajacego tak jak ten samiec? Chociaż czy białołuska nie powinna też się zarazić? A jeśli tak to działało to po jakim czasie pojawiaja się objawy?
W pewnej chwili coś do niej dotarło. Nie miała w żadnym stopniu ochoty na pościgi za jakimś smokiem, jak miała się tym czymś zarazić, to okej, ale zależało jej na tym, by dowiedzieć się o co chodzi. Łapa wywołała iskrę, która zaraz zamieniła się w krag ognia, który zamknał w nim cała czwórkę, samiec nawet jakby chciał uciec to nie ma jak, bo się poparzy, jednak krag był na tyle szeroki, by nie zranić nikogo. Skoro samiec nie może latać, to musi tu zostać, chyba że jest masochista...
  [Karta Postaci]
     
Ebyssian



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100, dziwne zmiany na łuskach przednich łap
Wiek: 22 lata
Płeć:

Matka: Lacritta
Ojciec: Badogaar

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 34
Wysłany: 2018-09-25, 23:10   
   Choroby i Kalectwa: Oskrzydlenie (29.07)
   Punkty Doświadczenia: 85


Co mu odwalało? W sumie sam nie wiedział, zżerała go panika, strach... Trudno było opisać co teraz czuł. Bal się, że te obce Smoki moga chcieć go zabić, w końcu był skażony ta tajemnicza choroba, czy co to było.
Nie słuchał co do niego mówili, biegł na oślep przed siebie... Aż tu nagle wyrosła przed nim ściana ognia. Bawienie się tym żywiołem na bagnach mogło się źle skończyć. Jednakże tu nawet nie chodziło o bezpieczeństwo środowiska. Kiedy Ebyssian był blisko słupa ognia, poczuł parzenie w miejscach, gdzie jego łuski były zmienione przez "chorobę". Wygladało to tak jakby po prostu nagrzewały się pod wpływem wysokiej temperatury. Z pewnościa było to nienaturalne.
- Too... Parzy. - Syknał, odsuwajac się od ściany i potrzebujac łapami niczym kot chcacy otrzepać się z wody. Jednakże ten sposób tu nie działał i podgrzane zdeformowane łuski twardo się go trzymały, sprawiajac mu ból. Kiedy jednak odsunał się wystarczajaco od ognia, łuski w końcu ostygły. Cofajac się tak mimowolnie zbliżył się do obcych, zwłaszcza nieco zirytowanej Nayari. To wcale nie poprawiało samopoczucia samca, wręcz przeciwnie - czuł się w potrzasku.
- Ja nie chcę umierać! - Panicznie wykrzyczał, spogladajac na lśniace łuski na łapach.
  [Karta Postaci]
     
Lyanna



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 16 lat
Płeć:

Matka: Viorilea
Ojciec: Raverlan

Zionięcie: Pioruny
Specjalizacja: Uzdrowiciel I
Dołączył: 20 Sie 2018
Posty: 56
Wysłany: 2018-10-08, 22:40   
   Choroby i Kalectwa: Smokoglist (23.09)
   Punkty Doświadczenia: 10


Samica przyglądała się temu wszystkiemu z przerażeniem w oczach. Naprawdę nie wiedziała co robić. Nieznajomy, co z nimi? Jak pomóc Ebyssianowi? Starożytny i tak by ich zabił gdyby wrócili. Może więc lepiej zginąć od choroby niż z łap tego popaprańca? Wycofała się...
  [Karta Postaci]
     
Ervre



Statystyki: K:1 | Z:1 | M:1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 14 lat
Płeć:

Matka: Lorela
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1 x Zmienniczar, 1 x Szpon Prabestii

Zionięcie: Lód
Dołączył: 31 Sie 2018
Posty: 46
Wysłany: 2018-10-08, 23:42   
   Punkty Doświadczenia: 16


Błękitnołuska znieruchomiała na dobrą chwilę, obserwując wszystko, co działo się wokół. A to, co właśnie się wydarzyło, nie można było nazwać inaczej, niż całkowitym chaosem. Najpierw Nayari straciła cierpliwość i zamknęła obecnych w ognistym okręgu. Następnie samiec wpadł w panikę i zaczął rzucać się po polanie jak szaleniec. W dodatku jego towarzyszka najwyraźniej nie miała zamiaru w jakikolwiek sposób temu zaradzić. Ervre przymknęła na chwilę ślepia, biorąc głęboki wdech, by choć trochę opanować rosnącą frustrację. Fuknęła cicho pod nosem, by po chwili postąpić o krok do przodu, by obrzucić obecnych ostrym spojrzeniem.
- Dość tego - rzuciła lodowatym tonem, jakże odmiennym od tego, którego używała do tej pory. Zapewne nawet i Nayari pierwszy raz słyszała ją brzmiącą tak chłodno i nieprzyjemnie. Niemniej, uznała, że w tej sytuacji miłe słówka na nic się nie zdadzą. Rzuciła nieprzychylne spojrzenie samcowi, postępując o kilka kroków.
- Nie przybyliśmy tutaj, by was skrzywdzić. Gdybyśmy zresztą mieli taki zamiar, zrobilibyśmy to kiedy się tego nie spodziewaliście, nie sądzicie? - przywołała na pysk lekki, ironiczny półuśmiech. - Zależy nam jedynie na informacjach. Zdaję sobie sprawę z tego, że te nigdy nie są za darmo. Możecie ustalić ich cenę. Chcecie, żebyśmy wam pomogli? Zostawili w spokoju, jakby ta sytuacja nigdy nie miała miejsca? A może po prostu nie wspominali o tym nikomu? - syknęła, teraz zerkając na samicę. - Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego to ostatnie jest istotne, prawda? Oraz co mogłoby się stać, gdyby pewne odpowiednio zmienione pogłoski dotarły do niektórych uszu? Smoki różnie reagują w obliczu nieznanego. Nikomu również nie podobałoby się zatajenie informacji o czymś, co może zagrażać całemu gatunkowi...
W ostatniej części wypowiedzi czaiła się dyskretna groźba. Nie mogli wiedzieć zbyt wiele o samicy. Nie wiedzieli, czy byłaby w stanie przekonać inne smoki, by pozbyły się źródła zagrażającego całemu gatunkowi skażenia, którymi, w jej kłamliwej wersji, byłaby ta dwójka gadów. Smoki są różne. Niektóre wierzą w klątwy. Inne panicznie boją się śmierci. Takie mogłyby posunąć się do różnych czynów.
Westchnęła cicho i wzruszyła teatralnie barkami, teraz cofając się o krok, by następnie odwrócić się do nich bokiem, nieznacznie unosząc łeb.
- Mówcie, jeśli chcecie, bądź zachowajcie milczenie. Wiedzcie jednak, że nie zapomnimy o tym spotkaniu - oznajmiła wreszcie.
_________________
  [Karta Postaci]
     
Nayari



Statystyki: K: 3 | Z: 3| M: 3
Zdrowie: 100/100 nieco głębsze zadrapania na brzuchu, które powoli się goją
Wiek: 13
Płeć:

Matka: Terysha
Ojciec: Aszkalon

Posiadane: Przy sobie: 4 Kawały Mięsa W legowisku: Przeklęty Obsydian

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 06 Wrz 2018
Posty: 82
Wysłany: 2018-10-10, 19:16   
   Punkty Doświadczenia: 78


Samiec dzięki jej zabiegowi w końcu nie uciekł, jednak spowodowała mu ból, nawet jeśli nie przeszedł przez ogień, słysząc nagle ostry ton Ervre, zgasiła cały krąg i poczuła się nieco jak zbity piesek, błony na grzbiecie i głowie opadły nieco, pokazując skruchę, nie chciała zrobić tamtemu krzywdy. Miała tylko nadzieję, że ten gad nie zechce im uciec teraz.
Nie odezwała się słowem, nawet nie wiedziała co powiedzieć, bo lodomiotka miała rację, zależało im na informacjach, jednak jeśli ta wieść rozprzestrzeniłaby się dalej, to nie wiadomo co sobie inni dopowiedzą i co przekażą innym. Już i tak wśród większości gadów panował chaos, większość słyszała o tych zwłokach, ale żadnego jeszcze nie widziano żywego. Ten kwasomiot mógł spowodować katastrofę samym swoim wyglądem, więc trzeba było coś na to zaradzić.
- Nie umrzesz, jeśli dojdziemy do tego, jak zaradzić temu wszystkiemu, pomyśl trochę, paniką nic nie zdziałasz, to coś nie ucieknie od Ciebie jak będziesz niszczył wszystko wokół i się bał, musisz zacząć trzeźwo myśleć i się skupić - przemówiła po dłuższej chwili, już nawet nie zależało jej na tym, by powiedział im, niech po prostu coś zrobi, niech zapobiegnie rozprzestrzenianiu się tego, musiał wiedzieć więcej niż one, w końcu podejrzewała, że tak znikąd ta choroba się nie zjawiła.
  [Karta Postaci]
     
Ebyssian



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100, dziwne zmiany na łuskach przednich łap
Wiek: 22 lata
Płeć:

Matka: Lacritta
Ojciec: Badogaar

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 34
Wysłany: 2018-10-10, 19:40   
   Choroby i Kalectwa: Oskrzydlenie (29.07)
   Punkty Doświadczenia: 85


Kiedy ognisty krąg znikł, poczuł ulgę bo jego metalowe łuski przestały go palić. Niemniej nadal był nieco spanikowany, ale starał się już bardziej trzymać emocje na wodzy. Zwrócił się w stronę nieznajomych, kątem oka spoglądając na pasywną Lyannę. Nie wiedział czy mógł im mówić to co ich spotkało czy jednak milczeć, a białołuska nie dawała mu aktualnie żadnego jasnego znaku jak ma postąpić.
- To stało się w Jaskini Starożytnego, tego Andura'Ala... Ale go tam nie było. - zaczął nieco chaotycznie opowiadać, mówiąc szybko i nie zawsze wyraźnie.
- Przyszedł tam inny smok, ale też taki ogromny i potem... Nie pamiętam. - wymamrotał nieco zdezorientowany. Próbował sobie coś przypomnieć, ale potem przecież został ogłuszony. Miał jakieś pojedyncze migawki z tego co działo się potem, ale były tak chaotyczne i krótkie, że samiec nie był wstanie nic z nich sensownego wydedukować, dlatego wolał o tym nie wspominać.
Tutaj zdecydowanie więcej pamiętała Lyanna.
  [Karta Postaci]
     
Lyanna



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 16 lat
Płeć:

Matka: Viorilea
Ojciec: Raverlan

Zionięcie: Pioruny
Specjalizacja: Uzdrowiciel I
Dołączył: 20 Sie 2018
Posty: 56
Wysłany: 2018-10-10, 22:45   
   Choroby i Kalectwa: Smokoglist (23.09)
   Punkty Doświadczenia: 10


Samica nie nadążała za obrotem spraw. Wszystko działo się zdecydowanie za szybko, a młoda nie wiedziała jak reagować. Zdecydowanie zaczynała panikować, a wokół niej zaczęły strzelać pojedyncze, małe wyładowania. Oddech gwałtownie przyspieszył, choć sama może nie wyglądała na przestraszoną... może bardziej... wycofaną? Ervre co prawda zwróciła na siebie uwagę Lyanny, jednak groźby padające z jej pyska nie przekonywały jej do udzielenia większej ilości informacji. Nie wierzyła także w dobre serce lodomiotki, która niby to chciała pomóc Ebyssianowi. Zdecydowanie nadałaby jej metkę "dba tylko o siebie - egoistka". Pokręciła łbem nie wierząc w te wszystkie brednie. Czy pamiętała coś z jaskini? Niewiele, adrenalina skoczyła jej na tyle, że w tym momencie pamiętała urywki.
- Pradawny gad wlał mu czarę magicznego płynu do pyska, po nim miał się stać "czysty", miała nas nie dosięgnąć choroba... próby jednak mogą być okupione śmiercią. - podeszła w końcu do Ebyssiana, wychodząc delikatnie na przód, jakby konfrontując się z Ervre. - Śmiało, rozpowiedz. Albo idź sprawdzić sama, może jak przeżyjesz to samo to przestaniesz być taka pewna siebie. Jak poczujesz, jak bardzo słaba jesteś patrząc na Starożytnego.. i jak wielka niemoc cię otacza, gdy ten krzywdzi twoich bliskich. - tutaj spojrzała na Nayari. Nie, nie groziła im. Raczej tłumaczyła ich zachowanie. - A gdy już zamknie was w potrzasku i będzie eksperymentował... a wy będziecie tylko myśleć jak przeżyć... jak się wydostać... jak uciec... wtedy zobaczycie na własne oczy co taki strach robi ze smokiem. - tak, strach. Nie bała się przyznać, że w tamtym momencie po prostu się bała. I to bardzo. Mimo to sprzeciwiła się starożytnemu, ba, znalazła na niego sposób i drogę ucieczki. I nikt nie będzie jej straszył czy jej groził, bo nie zamierzała dawać się zastraszyć młódce.
  [Karta Postaci]
     
Ervre



Statystyki: K:1 | Z:1 | M:1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 14 lat
Płeć:

Matka: Lorela
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1 x Zmienniczar, 1 x Szpon Prabestii

Zionięcie: Lód
Dołączył: 31 Sie 2018
Posty: 46
Wysłany: 2018-10-11, 00:12   
   Punkty Doświadczenia: 16


Z niejakim zadowoleniem zauważyła, że jej słowa wreszcie dotarły do zgromadzonych. Może i po chwili namysłu pożałowała, iż nie sformułowała swych słów w jakiś łagodniejszy sposób, lecz mimo wszystko, wywarła na obecnych jakieś wrażenie, skłoniła do mówienia i opamiętania się chociaż na chwilę. Tak więc, był to chociażby częściowy sukces. Wymieniła krótkie spojrzenia z Nayari, dostrzegając jednocześnie jej nieco niepewną minę. Następnie na dobrą chwilę zamilkła, gdy nieznane gady wreszcie zaczęły mówić.
Słowa padające z ich pysków układały się w jakąś całość, lecz strasznie chaotyczną i trudną do przyswojenia. Z jednej strony było to niebywale frustrujące, lecz z drugiej, z dużym prawdopodobieństwem oznaczało, że gady nie kłamią. Zmyślone historie zazwyczaj opowiadane są w bardziej jasny i przejrzysty sposób, ponieważ zazwyczaj każdemu zależy, by brzmiały wiarygodnie. A do tego należy wszystko przemyśleć i poukładać sobie w głowie i odpowiednio dobrać słowa. Tak więc, jeżeli ta dwójka nie była doskonałymi aktorami, ich opowieść była prawdziwa. Choć raczej niewiarygodna.
Ervre uniosła nieznacznie łuki brwiowe, wyrażając zdumienie. A więc te dziwne zmiany na łuskach miały swoje źródło w magii, a ich przyczyną był inny smok. Zmniejszało to poniekąd niebezpieczeństwo, że mogą się przypadkowo zarazić... Ale czy je wykluczało? Niekoniecznie. Kto wie, czy ktoś nie byłby w stanie wykorzystać nadprzyrodzonych mocy, by stworzyć zarazę...?
Reakcja Lyanny jej nie zdziwiła. Szczerze powiedziawszy, bardziej zaskoczyłoby ją, gdyby oba smoki pokornie przyjęły jej słowa, w których czaiła się groźba. Niemniej, nie miała zamiaru tego ciągnąć. Osiągnęła, co chciała - skłoniła nieznajomych do mówienia.
- Nie sądzę, że jest to konieczne - odparła więc krótko na słowa samicy, a ton głosu stracił uprzedni chłód, znów stając się beznamiętny. Chociaż może się myliła? Być może powinni poinformować inne smoki - nawet i nie tyle po to, by zaszkodzić tej dwójce, lecz by uświadomić im, że gdzieś tam istnieje ktoś, kto stanowi poważne zagrożenie.
- Kim jest Starożytny... I o co chodzi z tą "czystością"? - zapytała po chwili, marszcząc nieznacznie czoło. Nie za bardzo to wszystko miało sens. Nie mogła doszukać się żadnych motywów, które mogłyby kierować tym tajemniczym smokiem. Nie była też w stanie nadal określić, czy ona i towarzysząca jej ogniomiotka są bezpieczne.
_________________
  [Karta Postaci]
     
Nayari



Statystyki: K: 3 | Z: 3| M: 3
Zdrowie: 100/100 nieco głębsze zadrapania na brzuchu, które powoli się goją
Wiek: 13
Płeć:

Matka: Terysha
Ojciec: Aszkalon

Posiadane: Przy sobie: 4 Kawały Mięsa W legowisku: Przeklęty Obsydian

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 06 Wrz 2018
Posty: 82
Wysłany: 2018-10-11, 02:30   
   Punkty Doświadczenia: 78


Widząc reakcje piorunomiotki na całą tę sytuację, odsunęła się niepewnie. Dużo tutaj już dreptała w miejscu, wolała jednak być przekonana, że w razie ataku, będzie na odpowiedniej pozycji do uniku. Jednak oni woleli zacząć wyjaśniać, co przeżyli. Na początku ten nadpobudliwy samiec zaczął mówić, jednak od niego nie szło się wiele dowiedzieć, ot zemdlał kilkukrotnie i niewiele widział. Białołuska wspomniała znacznie więcej. Co sprawiło, że Nayari rozumiała jeszcze mniej z tej całej sytuacji. Czym jest ten starożytny? O jaką czystość mu chodziło? Nie potrafiła połączyć ze sobą tego, co się wydarzyło. Ta dwójka poszła do jakiegoś innego smoka, ale spotkali psychopatę, który chce w jakiś sposób oczyścić ich gatunek. Podał coś kwasomiotowi i nagle ten zaczyna wyglądać jak tamte martwe smoki. To ma jakiś sens, ale nadal nie rozumiała, kim jest starożytny, czemu miałby to robić i w jaki dokładnie sposób.
Jakiś rytuał, na pewno, no i brała w tym udział magia, pewnie bardzo mroczna. Podziwiała samicę za to, że nie bała się przyznać do strachu jaki czuła. Gdy o tym wszystkim usłyszała, mimo, że nie powiedziano jej zbyt wiele, ona miała tylko jedną lampkę w umyśle zapaloną - niebezpieczeństwo i to nie byle jakie! Ogromne, coś potężnego, dla którego inne smoki były tylko chłystkami, przynajmniej to wywnioskowała z tych opowieści, bo raczej nie baliby się jakiegoś zwykłego smoka, chciał ich doprowadzić do "czystości" powodując tym bardzo wysoką śmiertelność wśród wszystkich gadów. Dlaczego? Nie wiedziała, nikt normalny nie potrafiłby podjąć takiej ceny. Nieważne jaki miał cel. Chociaż może było warto? Nie znała korzyści, jakie mogą wyniknąć z tego wszystkiego. Było zbyt wiele niewiadomych, by wyciągać wnioski. Nie odezwała się słowem, obserwując cała sytuację i wymianę zdań między samicami.
  
  [Karta Postaci]
     
Ebyssian



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100, dziwne zmiany na łuskach przednich łap
Wiek: 22 lata
Płeć:

Matka: Lacritta
Ojciec: Badogaar

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 34
Wysłany: 2018-10-11, 11:28   
   Choroby i Kalectwa: Oskrzydlenie (29.07)
   Punkty Doświadczenia: 85


Samiec niezbyt słuchał Lyannę, po prostu nie chciał wiedzieć co tam dokładnie się wydarzyło - napawało to go wielkim strachem, którego nie był wstanie kontrolować, co bardzo go irytowało. Był jeszcze całkiem młodym smokiem, w kwiecie wieku, więc strach był jedną z tych negatywnych emocji, jakich chciał się wystrzegać. W tej sytuacji jednak nie dało się tego kontrolować. Na wspomnienie o starożytnym nieco podniósł łeb, ale na jego pysku nie było widać żadnych emocji.
- Lyanna coś tam o nim słyszała... Jakiś wielki gad, który odkrył Ołtarz Życzeń. - odparł bezwiednie, bo były to tylko plotki, którym jakiejś dużej wiary nie dawał - niemniej jaskinia będąca jego legowiskiem istniała, szkoda tylko, że zastali w niej innego Starożytnego. A może to był ten? Może plotki kłamią i to on jest psychopatą? Miał zupełny mętlik w głowie, a przebłyski tamtej chwili ciągle go torturowały.
Podniósł jedną ze swych łap i przyglądał się jej metalicznie błyszczącym łuskami. Chciał wbić w nią zęby w celu wyrwania ich sobie, jednakże były one zbyt twarde by zwykłe smocze zęby mogły ją przebić. Naprawdę były jak metal...
  [Karta Postaci]
     
Astaroth



Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 5
Zdrowie: 100/100
Wiek: 22
Płeć:

Matka: Shkashea
Ojciec: Aszkalon

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin; 5x Kawał Mięsa; 2x Szpon Prabestii; 1x Fosforyzująca Dynia

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 09 Lip 2018
Posty: 120
Wysłany: 2018-10-14, 13:27   
   Punkty Doświadczenia: 220


Uwagę Astaroth przykuło zgromadzenie smoków, które wyglądało na... bardzo zestresowane? Czyżby szykowała się wojaczka? Coś, co ogniomiotka uwielbiała! Zapewne zawyłaby z radości, ale wiedziała, że nie chciała być wykryta. Najciszej jak potrafiła wylądowała, jednak w znacznej odległości - resztę drogi przebyła pieszo, ażeby nie kusić losu i nie dać się wykryć w powietrzu. Szmaragdowe Źródło dawało jej dużo możliwości ukrycia, jako że pełne było zwierzyny oraz roślinności. Skryła się za jednym z większych głazów przysłuchując się rozmowie całej czwórki. Starożytny? Andusrat? Chyba o niego chodziło... Mówili jednak o drugim wielgachnym smoku... Astaroth wysiliła swój kurzy móżdżek w poszukiwaniu informacji... Zesraj Tron! Tak, to na pewno o niego chodziło. Musiało. A więc rozpoczął swoją rzeź niewiniątek? Wychylając odrobinę łeb chciała dojrzeć smoka, który rzekomo był na coś chory. Sama nie widziała wielu trupów, a raczej ofiar złego starożytnego, a tym bardziej takiego, który jeszcze żył. Metaliczny połysk łusek coś jej przypominał... VOSERIAL! Widziała już to! U tego smoka! Moment... Czyli on przeżył tą chorobę i udało mu się wzmocnić? A krew Hydry... może była potrzebna starożytnemu? Astaroth bardzo chętnie by się wzmocniła, jednak czy za cenę życia? Zacisnęła zęby. Wychodzi na to, że widziała wiele, ale nie zdołała tak szybko powiązać faktów. Była za mało... podejrzliwa? Za mało dociekała. Miała teraz dwie opcje - znaleźć Voseriala i wyciągnąć od niego informacje albo... udać się do tego miejsca, o którym mówiła biało-różowa samica i zbadać tamtą jaskinię.
_________________
Imię Kompana: Luthien
Gatunek: Saakal Jasny
Płeć: Samica
Charakterystyka: Można by pomyśleć, że samica światła będzie ostoją spokoju i neutralności. Nic bardziej mylnego, Luthien sprowokowana potrafi bardzo dobrze oddać charakter swojej wybuchowej właścicielki. Zwyczajowo czeka jednak na przyzwolenie Astaroth, nie jest wilkiem zaczepno-obronnym, którego musiałaby bronić ognista samica. Ignoruje każdego poza swoją panią, nie widzi poza nią świata.
Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 3
Aktualny Stan Zdrowia: 100/100
Lojalność: 4
Data Zdobycia Kompana: 14.10.2018
  [Karta Postaci]
     
Lyanna



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 16 lat
Płeć:

Matka: Viorilea
Ojciec: Raverlan

Zionięcie: Pioruny
Specjalizacja: Uzdrowiciel I
Dołączył: 20 Sie 2018
Posty: 56
Wysłany: 2018-10-14, 13:58   
   Choroby i Kalectwa: Smokoglist (23.09)
   Punkty Doświadczenia: 10


Samica nie zauważyła obecności piątego smoka. Była bardzo skupiona na Ebyssianie i dwóm nieznanym jej samicom, które zakłóciły ich krótki spokój, przerwę na oddech. Zrezygnowana zawiesiła łeb i z lekkim smutkiem przyglądała się samcowi kątem oka.
- Zabrał nas do podziemi, gdzie był ołtarz. Tyle że nie życzeń. Ten był kamienny, wielki i płaski, na tyle wielki, że spokojnie zmieściłby się na nim dorodny smok. Miał też naczynia, w których miał jakiś płyn... śmierdziało tam strasznie krwią, ale nie było jej widać. - nie chciała tego mówić przy Ebyssianie, który panikował. Prawie jak ona w tamtym momencie uwalniając całą swoją magię. - Wlał mu tą ciecz do gardła... - wskazała na samca nie będąc pewna co sama o tym myśleć. - Andura'al to jeden z naszych przodków, potężny gad z dużym zasobem wiedzy. Chcieliśmy się do niego udać by dowiedzieć się coś na temat chorych smoków... spotkaliśmy jednak Zerst'Tiona, który wyjawił nam, że chce zabić Andura'ala i oczyścić smoki z choroby. Mówił coś, że on jest czystokrwistym... Dawno temu wszystkie smoki były wielkie i potężne, bo były czystokrwiste. Kiedyś byliśmy bogami tej krainy, ale złamanie dekretu czystości rzuciło na nas klatwę skarłowacenia. Podobno... Powiedział też, że prowadził eksperymenty, ażeby z nas... "brudnokrwistych" zrobić majestatyczne smoki... - opowiedziała co wiedziała, tyle powinno im wystarczyć. Cofnęła się w stronę Ebyssiana.
  [Karta Postaci]
     
Nayari



Statystyki: K: 3 | Z: 3| M: 3
Zdrowie: 100/100 nieco głębsze zadrapania na brzuchu, które powoli się goją
Wiek: 13
Płeć:

Matka: Terysha
Ojciec: Aszkalon

Posiadane: Przy sobie: 4 Kawały Mięsa W legowisku: Przeklęty Obsydian

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 06 Wrz 2018
Posty: 82
Wysłany: 2018-10-17, 22:58   
   Punkty Doświadczenia: 78


Nagle pojawił się piąty smok, Nayari nie zauważyła jej na początku jednak dotarł do niej zapach spalonego drewna, wymieszanego z takim charakterystycznym smoczym zapachem... Przymrużyła oczy i gdy tylko Lyanna przestała mówić, sama coś rzekła.
- Kim jesteś? Pokaż się - nie wiadomo jakie ten smok miał zamiary i co zrobiłaby z informacjami jakie usłyszała, może jednak przeinaczyć niektóre fakty i rozsiać jakieś nieprawidłowości, a tego Nayari chciała za wszelką cenę uniknąć. Była gotowa nawet walczyć z przybyszem, jeśli będzie trzeba.
Dostrzegła czerwoną sylwetkę i próbowała dopasować ją do jakiegokolwiek znanego jej smoka, jednak nie potrafiła. Czekała tylko na reakcję czerwonołuskiej na to co się stało, w głowie nadal mając słowa Lyanny... ta cała historia wydawała się tak niewiarygodna, że potrzebowała czasu, aby to przyswoić.
  [Karta Postaci]
     
Ebyssian



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100, dziwne zmiany na łuskach przednich łap
Wiek: 22 lata
Płeć:

Matka: Lacritta
Ojciec: Badogaar

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 03 Lip 2018
Posty: 34
Wysłany: 2018-10-17, 23:30   
   Choroby i Kalectwa: Oskrzydlenie (29.07)
   Punkty Doświadczenia: 85


Wysłuchał to co Lyanna miała do powiedzenia, bo wszak sam za wiele nie pamiętał z tego wszystkiego... I jej słowa zmroziły mu krew w żyłach. Pił coś!? Wzdrygnął się na tę myśl, znowu wbijając wzrok w swoje zmetalowiałe łuski. To co udało mu się zaobserwować to to, że "skaza" nie rozprzestrzeniała się w żaden sposób, tkwiła nadal w jednym punkcie.
- Chyba wypiłem tego za mało bo skażenie nie postępuje. - Rzekł bardziej do siebie, nie zważał na to czy ktoś go teraz słuchał czy nie. Musiała to być jakaś forma mrocznego rytuału, który trzeba było powtórzyć cyklicznie parę razy aby zakończyć go sukcesem. Pytanie tylko czy gwałtowne przerwanie go nie spowoduje jakiś nieprzewidzianych następstw? No i Zerst'Trion z pewnością go teraz szukał...
Kiedy usłyszał, że czerwonołuska kieruje swe słowa do kogoś nieznajomego, wycofał się gwałtownie w obawie, że ten ktoś może mieć złe zamiary wobec niego - wszak był teraz "skażonym", którego inni mogli zgładzić... Chociażby ze strachu przed zarażeniem.
  [Karta Postaci]
     
Astaroth



Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 5
Zdrowie: 100/100
Wiek: 22
Płeć:

Matka: Shkashea
Ojciec: Aszkalon

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin; 5x Kawał Mięsa; 2x Szpon Prabestii; 1x Fosforyzująca Dynia

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 09 Lip 2018
Posty: 120
Wysłany: 2018-10-17, 23:57   
   Punkty Doświadczenia: 220


I chuj bombki strzelił. Cały misterny plan pozostania niezauważonym poszedł w cholerę. Przewróciła ślepiami niezbyt wiedząc jak ma na to zareagować. Zabić to chuchro od razu czy wystawić je na pewną śmierć w momencie przybycia Zesraj Trona? Smoki mogły usłyszeć zachrypiony śmiech Astaroth, która najwyraźniej bardzo dobrze się bawiła. Mogła w sumie odlecieć i po sprawie, ale mięso armatnie mogło się jej przydać.
- Źle zadajesz pytania. - odwróciła się za kamieniem, specjalnie dudniąc ostrzegawczo. Bawiła się nimi? W sumie robiła za bębny wojenne. - Nikt prócz smoka raczej do ciebie nie powinien przemawiać. Chyba że jestem duchem, ale wtedy można stwierdzić, że masz jakieś skrzywienie. - powiedziała beznamiętnie haratając pazurami o kamień, który wydał nieprzyjemny dźwięk. - Imię moje niewiele ci powie. - uderzyła ogonem w ziemię wzbijając ją w powietrze a potem uderzyła skrzydłami by niechlujnie odbić się na skałę. Usiadła na niej prostując ogromne, muskularne skrzydła i zasłaniając im kompletnie słońce. Zapadł półmrok. - Widzę, że macie problem. - wykrzywiła pysk w złowieszczym uśmiechu kierując głowę w stronę Ebyssiana.
_________________
Imię Kompana: Luthien
Gatunek: Saakal Jasny
Płeć: Samica
Charakterystyka: Można by pomyśleć, że samica światła będzie ostoją spokoju i neutralności. Nic bardziej mylnego, Luthien sprowokowana potrafi bardzo dobrze oddać charakter swojej wybuchowej właścicielki. Zwyczajowo czeka jednak na przyzwolenie Astaroth, nie jest wilkiem zaczepno-obronnym, którego musiałaby bronić ognista samica. Ignoruje każdego poza swoją panią, nie widzi poza nią świata.
Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 3
Aktualny Stan Zdrowia: 100/100
Lojalność: 4
Data Zdobycia Kompana: 14.10.2018
  [Karta Postaci]
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Forum Chronione Prawami Autorskimi©
Niektóre treści tutaj umieszczone nie należą do autorów forum ani jego użytkowników i nie są do nich roszczone żadne prawa.
Administracja forum nie odpowiada za swoich użytkowników.
Contact for illegal use of the image - drachen[at]drachen.webd.pro


Vampire Knight
Bannery