Poprzedni temat «» Następny temat
Spalony Las
Autor Wiadomość
~Drachen

Dołączył: 15 Kwi 2018
Posty: 913

Wysłany: 2018-04-20, 22:04   Spalony Las

Spalony Las
Smutne miejsce, niegdyś rósł tutaj bujny las, ale lawa wypływajaca z pobliskiego wulkanu podpłynęła do niego, powodujac, że doszło do wielkiego pożaru. Właściwie lawa ciagle jest tu od czasu do czasu obecna, dlatego nic nie może się tu odrodzić.
dirty
 
     
Nadiaven



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Imebea
Ojciec: Ullevi

Posiadane: Granit Złej Woli [x1]

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 14 Lip 2018
Posty: 18
Wysłany: 2018-07-14, 17:18   

Ukryj: 
Granit Złej Woli
Typ: Skała
Występowanie: Bursztynowa Pustynia, Eteryczne Szczyty, Spalona Ziemia
Czas Zbierania: 10h
Opis: Pstrokata, w wielu odcieniach szarości skała, mocno kruszaca się, ale o zwarte budowie. Zwykle można odnaleźć jej niewielkie odłamki na zboczach gór badź w jaskiniach.
Działanie: Ta magiczna skałę można wykorzystać aby dokonać natychmiastowego porwania wybranego smoka, nie dajac mu szansy na ucieczkę ani obronę. Należy ofiarę ogłuszyć przy pomocy tego kamienia, można nim także rzucić w łeb celu. Jest twardy, więc pozbawia przytomności przy celnym trafieniu w głowę.


Sunęła z gracja po nieboskłonie, unoszac się ładne kilkanaście metrów powyżej terenów Wypalonej Ziemi. Wiedziała, dlaczego tutaj przybyła. Wiedziała, czego potrzebowała. A że należała do jednostek zdeterminowanych, nie zamierzała tak łatwo odpuścić. Zniżyła lot dopiero wtedy, kiedy znalazła się bezpośrednio ponad Spalonym Lasem. Na podłożu wciaż znajdowało się nieco pyłu wulkanicznego oraz drobin naniesionych przez lawę śmieci, dlatego postanowiła póki co nie ladować na tym obrazie nędzy i rozpaczy. Jeszcze sobie ubrudzi lub poparzy łapy, a zdecydowanie nie miała dzisiaj na to ochoty.
Pogorzelisko zapewne nie wygladało zachęcajaco, a smukła, jasna dama pasowała tutaj niczym pięść do nosa. Sama Nadia jednak nie sprawiała wrażenia, jakby jakkolwiek ja to obchodziło. Nastawiona była na cel. A dzisiaj jej celem było odszukanie Granitu Złej Woli. Wiedziała o jej działaniu, jeśli zaś chodziło o wyglad - słyszała, że nieszczególnie różni się od zwykłych skał. Szara, pstrokata, o zwartej budowie. Mogłaby przysiac, że przynajmniej połowa mijanych przez nia skał odpowiadała temu szczatkowemu opisowi.
Wyladowała nieco dalej, gdzie lawa albo była o wiele wcześniej, albo dokad już nie dotarła podczas ostatniej erupcji. Ziemia była tutaj spalona na wiór, jednak sucha i mniej zaśmiecona. Pochyliła nisko smukła szyję, by spojrzeniem jasnych oczu omieść okolicę swoich łap. No, tak, dlaczego spodziewała się, że kamyk znajdzie u stóp? Przecież niemożliwym jest, by ot tak leżał sobie na środku, oczekujac na przybycie jaśnie Nadiaven, czyż nie? Zmarszczyła czoło, próbujac sobie przypomnieć, co jeszcze opowiadał jej pewien smok, któremu sprzedała za tę garść informacji kilka chwil swojego czasu i kilka centymetrów swojego ciała. Góry i jaskinie, no tak! Rozejrzała się, nieco może nerwowo, próbujac doszukać się jakiegoś miejsca, które mogłoby odpowiadać tej informacji.
Jest! Dostrzegła ja! Niewielka jama, wydrażona w niemałych skałach. Czyżby właśnie tam miała odnaleźć granit? Czyżby tam czekała na nia szansa na zdobycie minerału, który pozwoli jej zaciagnać do swojego legowiska dowolnego osobnika, który tylko przypadnie jej do gustu? Nie czekajac już dłużej i nie wahajac się ani przez chwilę ruszyła kłusem (truchtem?) w kierunku wypatrzonej groty. Jaskinia nie była duża, ba, zdaniem przyzwyczajonej do innych standardów Nadii była ona wręcz klaustrofobiczna. W dodatku wewnatrz panował półmrok, co nie ułatwiało poszukiwań. Niemniej wierzyła w swoje siły, nie poddawała się nigdy. Gdy czegoś chciała - robiła wszystko, by to uzyskać. Dlatego zapuściła się wgłab, starajac się ustawić tak, by własnym ciałem nie zasłaniać wejścia do jamy - a co za tym idzie, nie zasłaniać światła, które mogło jej pomóc.
Przegladała kamyk za kamykiem, majac skromna nadzieję, że którykolwiek z nich okaże się tym właściwym; tym, którego potrzebowała. Albo potrzebowanie którego tak perfekcyjnie sobie wmawiała...
  [Karta Postaci]
     
~Drachen

Dołączył: 15 Kwi 2018
Posty: 913

Wysłany: 2018-07-15, 13:17   

Zdobywasz 1x Granit Złej Woli.
 
     
Nadiaven



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Imebea
Ojciec: Ullevi

Posiadane: Granit Złej Woli [x1]

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 14 Lip 2018
Posty: 18
Wysłany: 2018-07-15, 13:49   

Pochwyciła w końcu jeden okruch, który sprawiał wrażenie idealnie się prezentujacego. Obejrzała go z każdej strony, w końcu wyszła z nim z jaskini i przyjrzała mu się w słońcu. No, proszę, czyżby się udało? Czyżby odnalazła w końcu to, czego poszukiwała? Uśmiechnęła się pod nosem, przesuwajac palcem wzdłuż krawędzi skałki. Tak, była niemal pewna, że oto stała się właścicielka Granitu Złej Woli. Teraz przyszła kolej na etap drugi - odszukanie właściwej ofiary. Na sama myśl oblizała lubieżnie pyszczydło, przemknawszy długim, żmijowatym ozorem po okalajacych otwór gębowy łuskach.
Rozejrzała się dookoła, niemniej nie dostrzegła ani żadnego smoka, ani niczego, w co mogłaby owinać kamień. Nie było tu liści, by urzadzić z nich prowizoryczna torebkę. Nie było lian, którymi mogłaby obwiazać znalezisko. Musiała więc trzymać granit w łapie. A mimo wszystko i tak niespieszno jej było do opuszczania Spalonego Lasu.
  [Karta Postaci]
     
Absolute



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Płeć:

Matka: JORAAIRA
Ojciec: IHEVAR

Zionięcie: Pioruny
Dołączył: 17 Lip 2018
Posty: 3
Wysłany: 2018-07-19, 02:39   

Soundtrack

Krajobraz wokół zdawał się być jednocześnie żywy i martwy. Las, który bez watpienia kiedyś zielenił się na tej ziemi teraz groził sterczacymi pniami nieuważnym przechodniom. Wulkaniczne opary dusiły duchy tego miejsca. Ale jeśli teraz wpłynęłaby tu lawa, wszystko zalśniłoby barwa czerwonego słońca. Ożyłoby za sprawa przetaczajacych się warstw żywiołu siejacego zniszczenie.
W tym wszystkim, gdzieś pomiędzy konarami czaiła się para niepasujacych do otoczenia błękitnych ślepi. Źrenice nerwowo przesuwały się po otoczeniu, a na pysku smoka widniał wyszczerzony uśmiech. Białe zęby lśniły, dodajac mu upiornego uroku w tej piekielnej scenerii, w jakiej oboje przebywali. Bestia przesunęła jedna z łap, zataczajac pazurem niecierpliwe kółko na ziemi.
Język samca przejechał po pysku, kiedy to do tej pory przygarbiona w bezruchu sylwetka drgnęła. Jest. Długie wyczekiwanie, szukanie popłaciło. Nie wiedział kim była, nie obchodziło go to. Przemierzał te tereny już od wystarczajaco długiego czasu, aby w końcu napotkać takie życie które nie miało w krwi ognia i nie topiło skóry pod dotykiem. Jego cielsko miało barwy maskujace w spalonym otoczeniu, miała prawo więc go nie zauważyć. W łbie zawieszone huśtało się przekonanie, że los zesłał na to odludzie smoka, aby ochronić ich dwójkę przed wścibskimi gadzinami, wściubiajacymi nosy w nie swoje sprawy.
Niemal niezauważalnie potrzasnał łbem, łapiac się na tym że kreuje wizję spotkania w pozytywny sposób. Łapa zacisnęła się na ziemi. Kimkolwiek była, należała do znienawidzonego kręgu smoków, do którego i jego wrzuciło życie. Zaśmiał się głośno, jakby rozbawiony swoja myśla.
-Młodaś. - podniósł się z miejsca. Uniósł łeb, nie przestajac się uśmiechać w ten sam, niepokojacy sposób. Zaraz jednak po tym słówku, wychrypianym zdartym, niskim, lecz donośnym tonem, zachichotał. -Cóż co powinno czerpać z życia, zapuszcza się na Wypalone Ziemie? - Mielił słowa w pysku, jakby ważył każde z nich. Nie było w nich grama strachu. Nie było w nim grama strachu.. Brzmienie tego zdania odzwierciedlało jego poczucie władzy nad sytuacja. Nie umknał mu znaleziony przez smoczycę kamień. Wiedział czym jest, nie myślał jednak o czym to mogło świadczyć. Zagrożenie... Czym jest dla bestii zagrożenie? Jak zdefiniować je, jeśli mowa o osobniku z uszkodzonym poczuciem moralności? Z zaburzonym nieco postrzeganiem świata? Jeśli już coś w takich sytuacjach mógł odczuwać to lekkie podniecenie obrotem sytuacji.
Postapił naprzód, ciężko stawiajac łapy na ziemi. I podszedł trochę dalej, lecz nadal poza potencjalny zasięg rzutu.
 
     
Nadiaven



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Imebea
Ojciec: Ullevi

Posiadane: Granit Złej Woli [x1]

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 14 Lip 2018
Posty: 18
Wysłany: 2018-07-19, 09:32   

Prawda było, że nie dostrzegła go od razu. Prawda było również to, że nie należała do istot, które gardza towarzystwem - chociaż traktuja je nieco inaczej, aniżeli ta część smoczyc, która naiwnie wierzy w wielka miłość czy więzy przyjaźni. Dla Nadiaven podobne przymioty nie istniały. Ona "przyjaźniła" się jedynie z wybrana grupka, skromna - ale za to solidna, mocna, mogaca dostarczyć o wiele więcej, niż inne smoki. Utrzymywała kontakt, mówiac krótko, tylko z tymi, którzy mieli cokolwiek do zaoferowania. W gronie jej "przyjaciół" próżno zatem szukać ułożonych, uprzejmych gadów oraz wesołych, uśmiechniętych smoczyc. Jednak taki ciemnołuski, potrafiacy się skradać, dobrze zbudowany samiec, którego los podstawił jej niemal pod nos, mógł się wkomponować pośród tych, z którymi warto utrzymać znajomość; tych, którzy dostarcza i rozrywek (choć może nieco opacznie przez Nadię rozumianych) czy też, kiedy nadejdzie odpowiednia pora, odpowiedniej puli genowej dla następnego pokolenia. Na razie jednak cicho-sza! Na razie jednak jeszcze nie wiedziała, że podchodzi ja skrytobójca!
Podrzuciła w łapie granit, sprawdzajac, jak mocno mógłby oberwać nim potencjalny nieprzyjaciel, jak bardzo był ciężki oraz jak wiele siły należy włożyć, by wyrzadzić krzywdę - a jednocześnie nie nadwyrężać się i nie marnować więcej energii, aniżeli było to koniecznym. I to właśnie podczas owych przymiarek zastał ja piorunomiot, i to własnie z tych przymiarek bezlitośnie ja wyrwał, sygnalizujac swoja obecność poprzez jedno krótkie słowo. Słowo, które zawisło w powietrzu, a na które nie zareagowała jakoś znacznie, nie dajac się ani sprowokować, ani obrazić, ani nawet zastraszyć. Podniosła leniwie białe ślepia, kierujac spojrzenie w kierunku dźwięku i natrafiajac nimi na dwoje jasnobłękitnych, błyszczacych złowróżbnie ślepi. Uniosła ospale krańce pyska w uśmiechu, bynajmniej nieżyczliwym, lecz prędzej prześmiewczym, czekajac na dalsze słowa, które zreszta opuściły pyszczydło przybysza nawet szybciej, aniżeli wstępnie założyła.
- Dziękuję za komplement - palnęła wpierw, obserwujac bacznie zachowanie tamtego i pilnujac, by przypadkiem nie podszedł nazbyt blisko. Na razie chciała go sobie obejrzeć, a zdecydowanie łatwiej było to uczynić, kiedy znajdował się w odpowiedniej odległości. - Zwiedzam. Warto znać tereny, na których przyjdzie spędzić najbliższe lata, a jak zauważyłeś - mam ich przed soba całkiem sporo. - Pozostawała spokojna, chociaż przez ukryte pod jasna łuska ciało przetoczyło się swego rodzaju podniecenie; ekscytacja, wywołana tym spotkaniem. Wbrew pozorom lubiła od czasu do czasu - choć nie zbyt często! - przypadkowo wpaść na smoka (lub sytuacje, kiedy to on przypadkowo wpadł na nia), który nie trzasł tyłkiem przed własnym cieniem. A - wbrew pozorom i ogólnym opiniom - również wśród smoków znajdowały się takie jednostki.
Zacisnęła szpony na kamieniu, tak na wszelki wypadek, jakby tamtemu wpadł do łba głupi pomysł i poleciał na jej granit jak sroka na pierwsza lepsza błyskotkę. Fakt faktem zadziałała odruchowo, mimowolnie, inaczej przecież logika podpowiedziałaby, że jaki cel miałby obcy w zgarnianiu byle skały. Oblizała powoli pysk w nieco lubieżny sposób, niedyskretnie omiótłszy spojrzeniem całość sylwetki tamtego.
- I w zasadzie nie wygladasz na dużo starszego, więc mogłabym zapytać o to samo. Zakładajac, że powinnam w ogóle chcieć poznać odpowiedź - rozciagnęła ospale pyszczydło w kolejnym już grymasie, tym razem również nie należacym do tych uśmiechów, którymi obdarza się dawno niewidzianych przyjaciół, rodziców czy inne bliskie istoty.
  [Karta Postaci]
     
Absolute



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Płeć:

Matka: JORAAIRA
Ojciec: IHEVAR

Zionięcie: Pioruny
Dołączył: 17 Lip 2018
Posty: 3
Wysłany: 2018-07-23, 23:58   

/za ew błędy przepraszam, bo jestem bardzo zmęczona hueh
soundtrack dalej ten sam, bo dobrze mi się przy tym pisze


W jaki sposób określenie Nadii młoda miałoby ja obrazić, sprowokować, czy zastraszyć? Skoro jej pierwsze działanie opierało się na myśli "nie dać się (tu wstaw jedno trzech powyższych)", to źle jej wróżyło.. Mimo tej otoczki "silnej", jaka wokół siebie budowała. Wszak to tylko "niewinny komplement". Absolute nie spodziewał się zobaczyć przejawu strachu z jej strony z tego właśnie powodu. Już prędzej mogłaby się bać jego wygladu, czy faktu iż ma przed soba samca... Takie w swoim życiu spotykał, mimo tego że (jak trafnie jasnołuska określiła) dużo starszy nie był. A może dzięki temu.
Póki co, smok nie zbliżał się zanadto. Bynajmniej, powodem nie była ostrożność. Jego ślepia również prześlizgiwały się po samicy. Z pyska nie znikał ten sam, nieco przerażajacy uśmiech. To w jak, na swój sposób uroczo-słodko bawiła się tym granitem nie robiło na nim wielkiego wrażenia. Niech go sobie podrzuca, jeśli taka jej wola. Choć użycie go teraz zapewne byłoby zmarnowaniem cennego w oczach niektórych smoków surowca.
Przemilczał nieco niezgrabne podziękowanie, pozwalajac sobie na kilka kolejnych ślizgów wzrokiem, poczawszy przez jej bark, tułów, do zada. Uroku jej nie brak, choć.. -Najpiękniejsza nie jest - jego myśli bez udziału świadomości ukształtowały się w słowa, odsłaniajac tylko część zdania. I choć był to ponury, mrukliwy głos, dość cichy, bo kierowany do samego siebie, jego strzępki wprawne ucho mogłoby dosłyszeć.
-Zwiedzasz.. - prychnał. Jak każdy pospolity włóczęga.. Doprawdy, nie musiała silić się na tę odpowiedź, jeśli miała ona tak brzmieć. Strzępienie języka. Ale dobrze, tłumacz się dalej. Zaskakujace że zamienili tak mało słów, a już zaczynał ja poznawać. Czerpał z każdego gestu, każdej drobnej mimiki, tych jej uśmieszków, które w jej mniemaniu były prześmiewcze, a naprawdę odsłaniały jej potrzebę okazania światu na kogo się kreuje. On uśmiechał się złowieszczo bo taki był. Bo zawsze tak robił. Nie było w tym nic nienaturalnego, nie przykładał ani grama wagi do zmiany zachowań. Jeśli następowała, to w sposób niepozorowany i niewymuszony. Jak było u niej. Mogła sobie na to sama odpowiedzieć.. A odpowiedź była jedna, wiadoma i już w jego umyśle przedstawiona. -Masz ich za soba mało. - skorygował. Kto wie co przyniesie los. Za tydzień, dwa może zachorować. Może dopaść ja drapieżnik. Może przez swoje zachowanie wpaść w szpony jakiegoś silnego npc'ta.. Znaczy smoka. W jego szpony właściwie już wpadła, skoro podjęła rozmowę, aczkolwiek nie miał ochoty jej zabijać.
-Zbyt dużo "zakładasz" skarbie- burknał. Tym razem, w ten niski głos wkradła się podświadomie nutka drwiny. Zakładajac że powinna wiedzieć.. Niee, moment. Zakładajac że powinna chcieć poznać odpowiedź. A chce ja poznać? Czy nie? Zdaje się ani jedno ani drugie, skoro szuka odpowiedzi na to u obcego. Niech lepiej podejmuje decyzje zanim wypapla potok słów niemajacych za wiele przekazu.
 
     
Nadiaven



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Imebea
Ojciec: Ullevi

Posiadane: Granit Złej Woli [x1]

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 14 Lip 2018
Posty: 18
Wysłany: 2018-07-24, 20:10   

/ A ja, dupa wołowa jedna, nie zauważyłam, że odpisałaś </3 Przepraszam.


Dostrzegła sposób, w jaki przemknał spojrzeniem po jej sylwetce, w czym nie widziała niczego niewłaściwego. Zreszta sama również na tej płaszczyźnie nie pozostawała mu przecież dłużna. I o ile samiec był zawiedziony jej osoba, o tyle ona sama sprawiała wrażenie - być może zupełnie nierozsadnie i na pewno niezdrowo - zainteresowanej smokiem. Był masywny, pewny siebie, może nieco obłakany i nie do końca przy zdrowym umyśle, jednak na taka diagnozę wiedziała doskonale, iż jest o wiele zbyt wcześnie. Nie sprawiała też wrażenia speszonej czy skrępowanej jego spojrzeniem, nieśmiałości miała okazję wyzbyć się wiele wcześniej, kiedy któryś kolejny obłapiał - wpierw spojrzenie, potem już łapami, a na koniec lędźwiami. Nauczyła się, że niewiele ma do stracenia. Godności osobistej wyrzekła się dawno. Morda? Nie szklanka. Życie? Cóż, w każdej chwili może je utracić, więc bez sensu jest drżeć o nie każdego kolejnego dnia. Żyła chwila. Głupie, niedojrzałe YOLO, czy jakkolwiek dzisiaj nazywa się owa dość mocno wybrakowana wersję Carpie Diem. Żyje się tylko raz. Jeśli przyjdzie jej paść trupem przy spotkaniu czarnołuskiego monstra - trudno. Nic już tego nie zmieni.
Słyszac jego uwagę, uśmiechnęła się tylko półgębkiem. O opinię innych też już dawno dbać przestała - póki, brzydko mówiac, chcieli ja brać, cieszyła się, że Matka Natura obdarzyła jej gatunek taka chucia. Dlatego nie zareagowała jakoś nader wyraziście (choć zapewne dla bacznego obserwatora była wyrazista do przesady), skinawszy jedynie pyszczydłem.
- Zawsze znajdzie się piękniejsza ode mnie. I brzydsza. Cóż, trafiłeś na nijaka - skomentowała beznamiętnie i pewnie wzruszyłaby niedbale barkami, gdyby tylko zezwoliła jej na to anatomia. Cholera wie, jak to tam ze smokami było.
Nie zbiło jej również dalsze zachowanie gada. Prychnał, nie akceptował jej odpowiedzi, uważał ja za... nijaka. Cóż, chyba mamy epitet na dzisiaj. Przynajmniej na jej tle wypadał należycie, męsko, godnie. Nie przeszkadzało jej to. Widocznie miała do siebie nieco więcej dystansu, niż poczatkowo można było założyć. I chociaż sporo dałaby, aby znajomość ta nieco ożywić, ocieplić - bez udziału smoka nie miała nawet co próbować. Niemniej (głupia jedna!) wykonała niewielki krok w jego stronę, powoli, jakby obawiajac się, że sprowokuje go nadmierna ekspresja.
- W porzadku, dość analizowania moich słabych punktów, których stworzyłeś sobie już cała listę - powiedziała spokojnie, kołyszac delikatnie końcówka ogona i zatrzymujac się, bo w końcu dystans zmniejszyła. W gestii smoka było, co z tym sygnałem zrobi. Czy zechce ja rozedrzeć na strzępy, wyśmiać, prychnać po raz kolejny, splunać jadem, ulżyć sobie czy zwyczajnie... zawiazać jakiś zalażek relacji. - Dużo zakładam. Na przykład to, że czasami dajesz się lubić. Zechcesz mnie ponownie wyprowadzić z błędu? - spytała jeszcze, dzielnie wytrzymujac spojrzenie jasnych, błyszczacych ślepi tamtego. O ile, oczywiście, uznał ja w całym swym majestacie w ogóle godna do tego, by łaskawie spojrzeniem ja obdarzyć. W końcu nie była najpiękniejsza, była młoda, za dużo sobie zakładała oraz miała za soba (chodziło Ci o 'przed soba'? bo trochę mi się kontekst sypie, albom za tępa na madre głowy x'D) mało lat.
Gdzieś tam jednak wierzyła, że nie chciałoby mu się atakować byle jakiej smoczycy, od której za wiele dobrego wyciagnać nie mógł. Satysfakcję? No, ewentualnie. Jej zad? Dawno już nabrała sporo dystansu do tego, komu która część ciała ofiaruje. Co prawda zazwyczaj czerpała z takiego układu korzyści, poczatkowo mięso, potem jednak polować się nauczyła, a sam akt zaczęła traktować zarówno dojrzalej, czerpiac zeń przyjemność, jak i jednocześnie szczeniacko, byle gdzie, byle komu i byle z kim.
Więcej do zaoferowania nie miała.
  [Karta Postaci]
     
Nadiaven



Statystyki: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Imebea
Ojciec: Ullevi

Posiadane: Granit Złej Woli [x1]

Zionięcie: Kwas
Dołączył: 14 Lip 2018
Posty: 18
Wysłany: 2018-08-02, 23:10   

No, nic. Smok - owszem! - zapowiadał się interesujaco i fascynował młodziutka Nadiaven, niemniej... nie aż do tego stopnia, by zmarnować cała młodość oczekujac na reakcję. Uznała, iż ten widocznie nie jest zainteresowany ta znajomościa, co w zasadzie spłynęło po niej niczym po kaczce. Może gdyby obiecał jej ślub i rodzinę, zastanowiłaby się. Ale nie. Ona chciała tylko go poznać, może samej dajac się poznać... no... dogłębnie. Oblizała leniwie pyszczydło.
- Na mnie pora - rzuciła obojętnie, rozłożywszy jasne skrzydła, by za moment najzwyczajniej odlecieć, pilnujac, by kamyk przypadkiem nie wyśliznał się spomiędzy dość zgrabnych paluchów samicy.


/ zt - > siedzę sobie tutaj jak coś.
  [Karta Postaci]
     
Quezilla



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 2
Zdrowie: 85/100 (duża blizna na piersi)
Wiek: 17 lat
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Ullevi

Posiadane: Przy sobie:1x Kawał Mięsa, 1x Fosforyzująca Dynia | W grocie: 1x Granit Złej Woli, 1x Tęczowy Turmalin

Zionięcie: Nic
Magia: Światło
Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 53
Wysłany: 2018-09-08, 22:26   
   Punkty Doświadczenia: 17


Leciała spokojnie, nie śpieszac się. Nie miała się po co ani do czego śpieszyć. Spalony las bardzo łatwo było dostrzec z daleka, jako iż obecna w około lawa żarzyła się, a ona umiała to dostrzec z daleka. Nie spodziewała się ujrzeć tutaj żadnej zwierzyny, ale w sumie to nie tego szukała.
Que machała leniwie skrzydłami, lecac około 10 metrów nad ziemia, przy czym zmniejszała dystans z każdym okrażeniem. Czuła ciepło, chociaż świeża lawa była zdecydowanie dalej, a nad miejscem gdzie leciała była już wyschnięta ziemia i strupy. Wpatrywała się mocno w ziemię, jakby szukajac czegoś... czegoś. W końcu wyladowała na okropnie wyschniętej i przeżartej wiele razy przez lawę glebie. Cicho syknęła, czujac ciepło na łapach, ale nie było to na tyle gorace by się poparzyć. Ostrożnie stapała po wypalonej ziemi, oddychajac spokojnie i równie ostrożnie co stawiała kroki. Nie chciała się przecież otruć dymem czy zbyt goracym powietrzem, prawda.
Spogladała na gruzy oraz wszelkiej maści kamienie rozrzucone dookoła. Dopiero katem oka udało się jej dostrzec jeden, ledwo wyróżniajacy się kamień w okolicy. A przynajmniej taka miała nadzieję.
Powoli podeszła do sterty i zaczęła się im przygladać, uważajac by żadnego przypadkiem nie skruszyć całkowicie. Szukała tego jednego, ale wiedziała że mógł się mocno skruszyć.
_________________
Imię Kompana: Freya
Gatunek: Saakal Jasny
Płeć: Samica
Charakterystyka: Wyjątkowo ciekawska oraz urokliwa wilczyca. Lubi być w ruchu, bawić się, najczęściej biegając dookoła właścicielki, często zachęcając ją do zabawy poprzez trącanie pyskiem czy ciągnięciem za ogon bądź skrzydła (nie gryzie jej tak mocno na ile to wygląda). Nie jest jednak tak naiwna na jaką wygląda, gdyż nie rzuca się tak łatwo do walki ze stworami większymi od niej. Chyba, że zagraża to jej właścicielce, to dopiero wtedy umie się jakoś przemóc i stanąć do walki.
Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 3
Aktualny Stan Zdrowia: 100/100
Lojalność: 4
Data Zdobycia Kompana: 18.10.2018
  [Karta Postaci]
     
~Drachen

Dołączył: 15 Kwi 2018
Posty: 913

Wysłany: 2018-09-09, 14:49   

Zdobywasz 1x Granit Złej Woli.
 
     
Quezilla



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 2
Zdrowie: 85/100 (duża blizna na piersi)
Wiek: 17 lat
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Ullevi

Posiadane: Przy sobie:1x Kawał Mięsa, 1x Fosforyzująca Dynia | W grocie: 1x Granit Złej Woli, 1x Tęczowy Turmalin

Zionięcie: Nic
Magia: Światło
Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 53
Wysłany: 2018-09-09, 15:43   
   Punkty Doświadczenia: 17


Bingo! Chyba znalazła to, czego szukała. Ostrożnie wzięła przedmiot w łapy, i tak jak słyszała, rzeczywiście był mocno kruszacy. Obejrzała skałę dokładnie, z każdej możliwej strony. Granit Złej Woli był wyjatkowo... nietypowym przedmiotem. Natychmiastowe ogłuszenie smoka badź potwora? Cóż, nie wiedziała ile było w tym prawdy, ale przecież nie od tak nazywali to "złej woli".
Que rozłożyła skrzydła, rozgladajac się. Okolica była, oczywiście, opustoszała. Nie miała już tutaj nic więcej do roboty, więc rozłożyła skrzydła, i odleciała, trzymajac przedmiot przy sobie.

z/t
_________________
Imię Kompana: Freya
Gatunek: Saakal Jasny
Płeć: Samica
Charakterystyka: Wyjątkowo ciekawska oraz urokliwa wilczyca. Lubi być w ruchu, bawić się, najczęściej biegając dookoła właścicielki, często zachęcając ją do zabawy poprzez trącanie pyskiem czy ciągnięciem za ogon bądź skrzydła (nie gryzie jej tak mocno na ile to wygląda). Nie jest jednak tak naiwna na jaką wygląda, gdyż nie rzuca się tak łatwo do walki ze stworami większymi od niej. Chyba, że zagraża to jej właścicielce, to dopiero wtedy umie się jakoś przemóc i stanąć do walki.
Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 3
Aktualny Stan Zdrowia: 100/100
Lojalność: 4
Data Zdobycia Kompana: 18.10.2018
  [Karta Postaci]
     
Isaroth



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 4
Zdrowie: 100/100
Wiek: 14
Płeć:

Matka: Lacritta
Ojciec: Raverlan

Posiadane: 4 Kawały mięsa

Zionięcie: Nic
Magia: Śmierć
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 83
Wysłany: 2018-10-05, 21:40   
   Punkty Doświadczenia: 69 ( ͡° ͜ʖ ͡°)


W sumie nie miał pojęcia dlaczego tu przyleciał, coś go skierowało w te strony. Polowanie z Quezillą się udało, jednak jemu znów zaczął dokuczać głód. Westchnął ciężko i rozejrzał się, zniżając nieco lot.
Zauważył małe stadko Brogmo, które przemierzało akurat wypalone ziemie, nie miał pojęcia skąd się tu wzięły, przecież tutaj raczej nie było zbyt przyjaźnie, nawet sam Isaroth uważał to miejsce za nieco przerażające. Wylądował w dość znacznej odległości od stworów, aby je dokładnie obserwować, grupka nie była zbyt duża i wydawała się nieco zagubiona oraz przerażona. Czyżby ta część odłączyła się od liczniejszego stada i teraz się zgubiła? Bardzo prawdopodobne.
Ostrożnie wyczekiwał momentu, by zaatakować, w końcu cierpliwość była jego domeną.
_________________
Imię Kompana: Lumiere
Gatunek: Saakal jasny
Płeć: Samica
Charakterystyka: Nieufna samica Saakala, nieco strachliwa. Za Isarothem chodzi tylko dlatego, że go karmi, jednak to chwilowy stan, gdy tylko pozna go bliżej i zauważy, że może mu ufać, będzie robiła co tylko sobie zażyczy, bezgranicznie mu się oddając. Będzie jednak ciężko przezwyciężyć jej strach przed większymi stworzeniami od niej.
Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 3
Aktualny Stan Zdrowia: 95
Lojalność: 4
Data Zdobycia Kompana: 15.10.2018
  [Karta Postaci]
     
~Drachen

Dołączył: 15 Kwi 2018
Posty: 913

Wysłany: 2018-10-05, 22:38   

Polowanie zakończy się niepowodzeniem.
 
     
Isaroth



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 4
Zdrowie: 100/100
Wiek: 14
Płeć:

Matka: Lacritta
Ojciec: Raverlan

Posiadane: 4 Kawały mięsa

Zionięcie: Nic
Magia: Śmierć
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 83
Wysłany: 2018-10-07, 11:55   
   Punkty Doświadczenia: 69 ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Właśnie się rzucił do ataku, zaczęło się w porządku, ale łapa zablokowała mu się między spalonymi drzewami, próbował ją wydostać, ale musiał do tego rozwalić drewno, które zaalarmowało Brogmo. Nie odpuścił jednak i rzucił się na nich, próbując je dopaść, jednak one ukryły się w miejscach, gdzie nie mógł ich dosięgnąć. Westchnął ciężko i zaryczał. Nie miał ochoty czekać aż one wyjdą.
W brzuchu mu zaburczało, jednak zachował spokój, w końcu nie było powodów by się denerwować, polowanie czasem się udaje, a czasem nie. Taka była kolej rzeczy, musiał niestety iść zapolować na coś innego w takim wypadku, aby nie głodować długi czas. W tej chwili nie miał na to jednak najmniejszej ochoty, wzbił się w powietrze i kilka chwil zataczał kręgi nad spalonym lasem, po czym w końcu odleciał z Wypalonych Ziem, by skierować się w jakiejś przyjemniejsze, w jego mniemaniu, miejsce.

z/t nigdzie bo siedzi w prastarym borze
_________________
Imię Kompana: Lumiere
Gatunek: Saakal jasny
Płeć: Samica
Charakterystyka: Nieufna samica Saakala, nieco strachliwa. Za Isarothem chodzi tylko dlatego, że go karmi, jednak to chwilowy stan, gdy tylko pozna go bliżej i zauważy, że może mu ufać, będzie robiła co tylko sobie zażyczy, bezgranicznie mu się oddając. Będzie jednak ciężko przezwyciężyć jej strach przed większymi stworzeniami od niej.
Statystyki: K: 3 | Z: 3 | M: 3
Aktualny Stan Zdrowia: 95
Lojalność: 4
Data Zdobycia Kompana: 15.10.2018
  
  [Karta Postaci]
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Forum Chronione Prawami Autorskimi©
Niektóre treści tutaj umieszczone nie należą do autorów forum ani jego użytkowników i nie są do nich roszczone żadne prawa.
Administracja forum nie odpowiada za swoich użytkowników.
Contact for illegal use of the image - drachen[at]drachen.webd.pro


Vampire Knight
Bannery