Poprzedni temat «» Następny temat
[Jadeitowa Dżungla] Zakatek Kemunashana
Autor Wiadomość
Arvana



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 3
Zdrowie: 40/100
Wiek: 22 lata
Płeć:

Matka: Viorilea
Ojciec: Azervius

Posiadane: 1x Perła Zniknięcia, 1x Kawał Mięsa

Zionięcie: Lód
Magia: Wody
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 63
Wysłany: 2018-07-25, 16:39   
   Punkty Doświadczenia: 77


-Niech będzie Brogmo. Już raz próbowałam na nie polować z pewna smoczyca, ale nam uciekło. - Rzekła na jego słowa, trochę bez polotu, co było pewnie spowodowane głodem. Czekała ciagle na jego pierwszy ruch, no bo to on lepiej znał te tereny niż ona. Przyszykowała nawet już skrzydła, trzymajac je na wpół rozłożone.
- Prowadź zetem. - dodała po chwili, aby dać Kamusowi jasno do zrozumienia, że jest gotowa na taki wysiłek - a przynajmniej miała taka nadzieję. Sporo wypoczęła, jedynie głód ja nieco osłabiał. Czas więc było go zaspokoić.

// kolejny post może być już wstępem do polowania, potem ja napisze swój i będzie rzut na sukces :P Tylko musimy stad wylecieć bo w legowiskach nie można polować.
  [Karta Postaci]
     
Kemusnahan



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 23 lata
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin, 1x Kwarc Nieuchwytnych, 1x Serce Potwora (kawał mięsiwa!), 2x Senniczak Lazurowy, 2x Ametyst Bojowników

Zionięcie: Nic
Magia: Umysł
Dołączył: 05 Lip 2018
Posty: 97
Wysłany: 2018-07-25, 18:12   
   Punkty Doświadczenia: 118


Pewnie gdyby był nieco bardziej ogarnięty w środowisku bycia pośród innych, rzucilby właśnie wesołym "do trzech razy sztuka", mrugnawszy zadziornie okiem i uśmiechajac się promieniście. Ale... no, nie był. Skinał zatem tylko fioletowawym czerepem, na znak, że nadal słucha, w pełni akceptuje jej odpowiedź oraz nie widzi w niej niczego, czego należałoby się przyczepić. Nie potępiał, wszak sam na końcu języka wciaż miał gorzki posmak porażki przy niedawnych łowach na myślożercę. Dlatego poruszył krótko skrzydłami, raz jeszcze, jakby upewniajac się, iż z pewnościa nadaja się do lotu, a nie odmówia nagle posługi, pozwalajac mu runać jak długi podczas ważnych łowów.
- Ruszamy - powiedział, chociaż niekoniecznie było to potrzebne, w końcu wystarczyło, iż raptem chwilę później oderwał się nie do końca zgrabnie od podłoża, ruszajac w kierunku miejsca, które miał wyryte w czaszce. Musiał, na pewno, znajdować się tam wciaż choć jeden osobnik!

zt -> http://drachen.webd.pro/topics9/72.htm
W sumie napiszę tam może pierwszego, opisujacego już stricte próby odszukania zwierzyny, żeby jakoś to miało ręce i nogi x'D
  [Karta Postaci]
     
Arvana



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 3
Zdrowie: 40/100
Wiek: 22 lata
Płeć:

Matka: Viorilea
Ojciec: Azervius

Posiadane: 1x Perła Zniknięcia, 1x Kawał Mięsa

Zionięcie: Lód
Magia: Wody
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 63
Wysłany: 2018-07-26, 14:47   
   Punkty Doświadczenia: 77


Nie czekajac na nic więcej rozłożyła skrzydła i czym prędzej ruszyła za swoim przewodnikiem.

zt - http://drachen.webd.pro/topics9/72.htm
  [Karta Postaci]
     
Kemusnahan



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 23 lata
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin, 1x Kwarc Nieuchwytnych, 1x Serce Potwora (kawał mięsiwa!), 2x Senniczak Lazurowy, 2x Ametyst Bojowników

Zionięcie: Nic
Magia: Umysł
Dołączył: 05 Lip 2018
Posty: 97
Wysłany: 2018-10-09, 14:24   
   Punkty Doświadczenia: 118


Powrócił. Cóż, miał wrażenie, że całe wieki nie było go w tym miejscu. Zniżył lot, całkiem nieźle manewrując ciałem pomiędzy drzewami tworzącymi dżunglę. W końcu ujrzał charakterystyczną skałę, z której niespiesznie toczyła się woda. Na jej widok przypomniał sobie, jak cholernie silne pragnienie odczuwa, wylądował zatem i wsunął szczupły pysk pod ściekający strumień, rozkoszując się przyjemnym chłodem. Orzeźwiająca ciecz obmywała pyszczydło, raz za razem ściekając do środka i sunąc ku gardzieli gasiła pragnienie. Tego było mu trzeba. I chociaż z tyłu głowy wciąż miał Sherinae, chociaż nadal martwił się o los przyjaciółki - przynajmniej fizycznie czuł się nieco uzdrowionym.
  [Karta Postaci]
     
Ellysie



Statystyki: K: 1 | Z: 2 | M: 1
Zdrowie: 85/100 (duże blizny na ciele od szponów)
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Lorela
Ojciec: Raverlan

Posiadane: Przy sobie: 1x Fosforyzująca Dynia, 2x Kawał Mięsa | W legowisku (utracone): 1x Kwiat Krimsonu

Zionięcie: Pioruny
Magia: Powietrze
Dołączył: 28 Wrz 2018
Posty: 28
Wysłany: 2018-10-10, 17:05   
   Punkty Doświadczenia: 29


Dotarła tu całkiem przypadkiem. Ot, zwyczajnie zabłądziła, a że wędrówka po dżungli zaczęła się obijać raczej negatywnie na jej obecnym stanie, zaczęła szukać miejsca skrytego. A cholera wie czemu stwierdziła że skręcenie tutaj było dobrym pomysłem. Trochę się chwiała, ale utrzymywała na tyle równowagę by wyjść zza drzew i krzaków i znaleźć się.. tutaj.
Elly sapnęła zmęczona, zwracając łeb ku skale. Wtedy dostrzegła stojącego nieopodal smoka. Zamarła, czując że chyba znalazła się w złym miejscu i złym czasie. Smok nie wyglądał na groźnego, ale za to wydawał się iż zamieszkiwał to miejsce. Cóż, poczuła się trochę głupio, jako że jej dopiero co do legowiska wleciał Velniks, a teraz ona sama znalazła się w zajętym przez smoka miejscu.
Lekko się zachwiała, dalej nie była w najlepszej kondycji, i może jak nieznajomy to zauważy, to jej nie zaatakuje. Przynajmniej miała taką nadzieję.
- Ja.. uhh.. Zabłądziłam. - zaczęła, próbując zachować normalny głos chociaż było słychać że się jej ze zmęczenia łamał. - Mam.. nadzieję, że nie przeszkadzam, a ale mogę zaraz pójść.
_________________
Addicted to adrenaline
And always looking for attention
Thought to be so genuine
When she's suddenly met with
apprehension
  [Karta Postaci]
     
Kemusnahan



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 23 lata
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin, 1x Kwarc Nieuchwytnych, 1x Serce Potwora (kawał mięsiwa!), 2x Senniczak Lazurowy, 2x Ametyst Bojowników

Zionięcie: Nic
Magia: Umysł
Dołączył: 05 Lip 2018
Posty: 97
Wysłany: 2018-10-10, 17:23   
   Punkty Doświadczenia: 118


Domysły (a raczej nadzieje) piorunomiotki były w części słuszne: nie zamierzał jej atakować. Przyczyną jednak nie był jej dość niepokojący stan zdrowia, lecz zwyczajna niechęć do podnoszenia łapy, pyska czy jakiejkolwiek innej części ciała na samicę. Zwłaszcza, że ta nie wyglądała na kogoś o nieprzyjaznych zamiarach, gotowego rzucić mu się na szyję z zamiarem wyszarpania kawałka mięsa czy zaduszenia biednego Kema na amen.
Dlatego, chociaż faktycznie dźwięk zbliżającej się istoty oraz zapach krwi, który gdzieś tam jej towarzyszył, sprawiły, iż gadzina momentalnie napięła mięśnia i starając się zachować jak najciszej tylko był w stanie pośród gęstej roślinności Jadeitowej Dżungli - nie zaatakował, lecz sterczał w wyczekiwaniu, gotów do ewentualnego odparcia ataku lub ucieczki. W zależności od tego, co miałoby okazać się opcją korzystniejszą. Gdy jednak dotarło do niego, z kim ma do czynienia, mina nieco złagodniała, chociaż nadal próżno szukać w licach smoka jakichkolwiek oznak emocji czy uczuć. Kemusnahan z zasady do innych istot podchodził chłodno i pozornie kompletnie obojętnie, chociaż niejedna istota zapewne mogłaby śmiało nazwać go opiekuńczym oraz troskliwym. Pozorny mruk, pod powłoką arktycznego chłodu skrywał gorące serce, niemniej nie każdemu zamierzał je prezentować. Obelgi znosił dzielnie, niczego nie musząc udowadniać.
- Źle wyglądasz - zauważył ze standardową dla siebie nutą nieokrzesania, zastępując zwyczajne "dzień dobry" wątpliwym dość komplementem. Nie kłamał przynajmniej, należy się zatem punkt za prawdomówność od pierwszej chwili spotkania, czyż nie? Swoją drogą przez głowę pustomiota przetoczyła się krótka myśl: deja vu. To spotkanie... zaczynało się całkiem znajomo. Westchnął mimowolnie, przypominając sobie tą cholerną hydrę i Arvanę, której nie powinno tam być. Którą on sam powinien chronić. Poczuł, że zawiódł po raz już kolejny. - Potrzebujesz pomocy - stwierdził, powolutku podchodząc do samicy. I chociaż zazwyczaj unikał bliskości innych smoków i czynił wszystko, by zachować jak największy dystans, kiedy chodziło o czyjeś zdrowie lub bezpieczeństwo nie wahał się ani chwili. Zwłaszcza, gdy chodziło o bezpieczeństwo samic. Cóż, może był staromodny i prezentował postawy zgoła niesmocze, niemniej uważał samice za płeć słabszą, nad którymi każdy prawdziwy facet powinien być w stanie rozwinąć ochronny płaszcz.
Nie czekając na jakiekolwiek słowa sprzeciwu stanął tuż naprzeciwko pierzastej, przykładając jedną z łap niebezpiecznie blisko ran, na skutek czego tamta odczuć mogła nieprzyjemne pieczenie. Być może odtrąciła jego łapę, być może również odskoczyła nim samiec na dobre się zbliżył. Jeśli jednak pozwoli mu na ową śmiałość, po jej ciele lada moment rozleje się przyjemne, kojące ciepło. Fala ta, zajmująca jej jestestwo milimetr po milimetrze, działała nieco niczym narkotyk, jednocześnie znieczulając jak i wprawiając w delikatną odmianę rauszu, rozluźniając mięśnie oraz kojąc duszę. To nie wszystko! Rany po pazurach bestii powoli zaczęły się zasklepiać, a nadpalone kosmyki futra oraz uszkodzone piórka odpadły, niemal natychmiast wyparte przez zdrowe. Niestety, magia Kemusa była jeszcze zbyt słabą, aby w pełni zaleczyć rany. Dlatego te, choć o wiele już mniejsze i mniej doskwierające, nadal mogły nieco dawać o sobie znać, zwlaszcza przy ruchu.
Dopiero gdy poczuł, iż cała moc go opuściła jednocześnie osłabiając nieco samego Kemusnahana, odsunął się od niej.
- Możesz się tu zatrzymać póki nie wrócisz do pełni sił - zaoferował. Oczywiście chociaż nigdy się nie przyzna, poczuł się winnym tego, że nie był w stanie w pełni zaleczyć jej obrażeń.
Cóż, może po części (nawet całkiem znacznej, okej...) zignorował słowa samicy. Z drugiej jednak strony... Mimo wszystko chyba nie najgorzej na tym wyszła?

/ uleczenie 20 pktów zdrowia.
  
  [Karta Postaci]
     
Ellysie



Statystyki: K: 1 | Z: 2 | M: 1
Zdrowie: 85/100 (duże blizny na ciele od szponów)
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Lorela
Ojciec: Raverlan

Posiadane: Przy sobie: 1x Fosforyzująca Dynia, 2x Kawał Mięsa | W legowisku (utracone): 1x Kwiat Krimsonu

Zionięcie: Pioruny
Magia: Powietrze
Dołączył: 28 Wrz 2018
Posty: 28
Wysłany: 2018-10-10, 21:09   
   Punkty Doświadczenia: 29


Stała, wewnętrznie walcząc z dziką ochotą położenia się, tutaj i teraz, ale musiała ustać. Nie mogła przecież od tak upaść, i to przed kompletnie obcym smokiem. Ale widząc jego.. raczej spokojną reakcję, trochę się uspokoiła. I jeszcze słysząc coś o pomocy, chyba jej zaświtało że ma do czynienia z medykiem. Medyk czy nie, kiedy samiec zaczął się zbliżać, instynktownie chciała się cofnąć bądź użyć zionięcia, ale najwyraźniej jego mowa ciała oraz nietypowa aura spokoju spowodowała, iż tego nie zrobiła. Przez malutką chwilę tego żałowała, kiedy smok jej dotknął, ale zaraz dotarło do niej dlaczego. Pieczenie nie należało do przyjemnych, a że dopiero Velniks ją przypalił to dodatkowo miała nieprzyjemne wspomnienia z tym uczuciem, ale nim się wycofała z czystego strachu, pieczenie przeszło w znacznie przyjemniejsze ciepło. Elly odetchnęła nagle z ulgą, w końcu ból znikał a ona czuła się zdecydowanie bardziej na siłach niż parę minut temu. Rany zasklepiały się, chociaż była świadoma że wszystkie i w pełni się nie zagoją. A przynajmniej nie tak szybko.
Dopiero kiedy ten zabrał łapę i się cofną, trochę cofnęła się w tył. Cóż, to stało się tak niespodziewanie i szybko, że odebrało jej mowę. Poruszyła lekko skrzydłami oraz ogonem, jakby sprawdzając ich kondycję, po czym zwróciła się do smoka.
- Naprawdę.. nie wiem co powiedzieć.. Ale dziękuję. - zaśmiała się lekko, acz życzliwie. - Trudno przewidzieć jak smok zareaguje, gdy ktoś nagle wchodzi na jego terytorium. Czy okolice legowiska.
Podeszła bliżej wody, widząc że jest wyjątkowo czysta i obmyła pysk, również trochę jej pijąc. Od tamtej walki, jedyne co miała w pysku to kawał mięsa, a wody na fiordach ani myśleć się jej nie chciało o piciu. Ale ta wyglądała na czystą, no i sam uzdrowiciel ją pił, więc powinna być dobra.
- Oh, ależ nie chcę przeszkadzać. I.. uh, nie mam jak się odwdzięczyć. - mruknęła nieco niezadowolona, ale szczerze, coś nie czuła że wypada jej tutaj tak przebywać. - Wszystko straciłam kiedy Velniks wparował mi do groty i ją zajął, wcześniej jeszcze mnie tak raniąc. Zwierzęta strasznie szaleją ostatnio, ale żeby tak wejść komuś do legowiska i go z niego siłą wypędzać..
Chyba zabrzmiała jak hipokrytka, ale przynajmniej nie zajęła tego miejsca. Ani smoka nie zaatakowała. Nie była nawet pewna czy to już jest jego legowisko czy dopiero wejście do niego.
_________________
Addicted to adrenaline
And always looking for attention
Thought to be so genuine
When she's suddenly met with
apprehension
  [Karta Postaci]
     
Kemusnahan



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 23 lata
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin, 1x Kwarc Nieuchwytnych, 1x Serce Potwora (kawał mięsiwa!), 2x Senniczak Lazurowy, 2x Ametyst Bojowników

Zionięcie: Nic
Magia: Umysł
Dołączył: 05 Lip 2018
Posty: 97
Wysłany: 2018-10-10, 21:28   
   Punkty Doświadczenia: 118


Gdzieś tam na dnie pozornie nieczułej duszy czuł ogromną radość, spokój oraz satysfakcję. Tak, wbrew pozorom lubił nieść pomoc, choć sam niejednokrotnie pozorował się na kogoś zupełnie innego. Było w tym nieco egoizmu, znacznie więcej zaś obawy przed tym, iż w sposób niecelowy skrzywdzi niewinną niczemu istotkę. Cóż, zdarzało się, nawet nazbyt często, że przypadkiem powiedział lub zrobił coś niewłaściwego, czego cofnąć już żadną mocą nie był w stanie. Dlatego wolał trzymać się na uboczu. Nie zmieniało to jednak faktu, że nie był zły. Kreował się tylko na takiego w pewnych momentach życia - bardziej lub mniej świadomie czy celowo. Tak czy inaczej zaś czuł się dobrze ze świadomością, iż smoczyca nie odsunęła się od niego, chociaż podejrzewał, iż taka być mogła jej pierwsza reakcja; wrodzona, choć na drodze życia wspierana socjalizacją oraz udoskonalana kolejnymi doświadczenia, myśl "uciekaj". Uciekaj, by przetrwać. Uciekaj, by uniknąć nieprzyjemności. Uciekaj, by nie dopadło cię zło i nie zamknęło w swych kościstych łapskach twojej delikatnej duszy. Uciekaj. Z czasem sam już nie wiesz, po co, przed czym oraz z jakiego powodu. Mięśnie działają same, skrzydła podrywają cię do lotu a z pyska wydobywa się ostrzegawcze syknięcie. Przetrwanie.
Na śmiech swojego niecodziennego gościa zdawał się nie reagować, zupełnie, jakby wcale nie oczekiwał od niej ani podziękowań, ani żadnych wyjaśnień. Cóż, po części tak było. Pomógł jej po to jedynie, by mieć czyste sumienie i oznaki wdzięczności uważał za kompletnie niepotrzebne, ba, będące wręcz nie na miejscu... o czym, rzecz jasna, nigdy jej nie powie.
- Nie podejrzewam, byś w obecnym stanie miała siłę mnie skrzywdzić. Niegodnym byłoby więc cię przeganiać czy próbować dobić - rzucił całkiem chłodno, odsunąwszy się na tyle, by zachować taką dozę dystansu, która pozwoli na poczucie komfortu. Cóż, Kemusnahan potrzebował sporo przestrzeni, dzikus jeden... -[i] Poza tym nie mam jajek, których miałbym bronić[/b] - zasugerował delikatnie, że w ramach ratowania własnego tyłka prawdopodobnie nie chciałoby mu się nawet jakoś szczególnie podnosić tyłka z podłoża. A a propos już tejże części ciała - usiadł sobie, bo co tak sterczeć będzie?
- Gdybym oczekiwał oznak wdzięczności, zaserwowałbym cennik usług przed wykonaniem tejże. W końcu dbałbym o to, żeby nie być na transakcji stratnym - wyjaśnił powoli, pozbawionym emocji głosem. Cóż, na przestrzeni dwóch dekad miał dostatecznie wiele okazji na trening tak zwanej pokerowej twarzy. Z czasem maska mającego wszystko w nosie gbura przylgnęła do jego pyska tak ciasno i tak dobrze się spasowała, że nie zdejmował jej wcale, czasami wręcz zastanawiając się, czy to na pewno nadal tylko maska.
Słuchał uważnie wszelkich słów, które wojowniczka kierowała ku niemu. Opowieść o bestii, która zajęła legowisko gadzinki i poczuła się w nim jak we własnym, przepędzając pierwotną właścicielkę (która została zdegradowana do pozycji intruza) zdecydowanie potwierdzała to, o czym zacząć ostatnio myśleć. Rozważania o znikającej zwierzynie oraz braku przydatnych surowców aż zbyt dobrze pasowały do opisanych przez nią wydarzeń... Było niedobrze, bardzo źle. Pokerowa twarz opadła na moment, kiedy uzdrowiciel przymrużył delikatnie ślepia - nieco może nieufnie, nieco w zamyśleniu.
- Obawiam się, że to dopiero początek. Zapowiedź czegoś o wiele gorszego - powiedział cicho, zupełnie, jakby wcale nie chciał, aby usłyszała.
  [Karta Postaci]
     
Ellysie



Statystyki: K: 1 | Z: 2 | M: 1
Zdrowie: 85/100 (duże blizny na ciele od szponów)
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Lorela
Ojciec: Raverlan

Posiadane: Przy sobie: 1x Fosforyzująca Dynia, 2x Kawał Mięsa | W legowisku (utracone): 1x Kwiat Krimsonu

Zionięcie: Pioruny
Magia: Powietrze
Dołączył: 28 Wrz 2018
Posty: 28
Wysłany: 2018-10-11, 20:51   
   Punkty Doświadczenia: 29


Widać było że się rozluźniła. Znaczny ból oraz zmęczenie minęło, a że nieznajomy okazał się całkiem przyzwoitym gadem, to nie było powodów by się spinać czy denerwować. Tak czy tak, widząc jak ten jeszcze nabiera dystansu, położyła się nad brzegiem wody. Cóż, może i była uleczona na tyle by normalnie stanąć na łapach, ale jednak się trochę nachodziła by tutaj przypadkiem dojść, więc.. musiała sobie na chwilkę usiąść. Nawet tutaj. W końcu smok pozwolił jej tu zostać, a coś czuła że ta okolica mogłaby być jego terenem. Może zaraz by się przeniosła do pozycji leżącej, ale tyle jej na razie wystarczyło.
Tak słuchała go, ale też nie bardzo wiedziała co powiedzieć. Co było dla niej dziwne, bo zazwyczaj lubiła rozmawiać, ale nie trudno było jej zauważyć że smok do rozmownych nie należy. Cóż, może i tak lepiej, żeby w ciszy odpocząć.
- Osobiście, ataki zza skoczenia odbierają cały urok. O ile walczy się z innym smokiem, bo z potworami to lepiej uderzyć zanim on cię zobaczy. - rzuciła mimochodem, kładąc łapę na łapie. - Ale też nie ma powodów by atakować kogoś, kto nie wygląda na zainteresowanego walką albo kogoś kto Ci pomógł. I to jeszcze bezinteresownie.
No, smok nie wyglądał na kogoś wyjątkowo silnego. Ale kto wie, niekiedy wielkie gady okazują się słabsze, a te mniejsze umieją porządnie nakopać.
Obserwowała skałę po której w dalszym ciągu spływała woda, taki jakby wodospad. Można by powiedzieć, że trochę brakowało jej swojego legowiska. Na samo wspomnienie o tym całym wydarzeniu nastroszyła futro, ale zaraz je ułożyła z powrotem. Nie było sensu się teraz tak tym denerwować. I szczerze, to wątpiła by się jej udało je odbić. Przynajmniej samej, ale prosząc kogoś o pomoc.. musiałaby się liczyć z ewentualną zapłatą bądź usługą w zamian.
- Cóż, patrząc po tym jak się większość gatunków zachowuje.. obawiam się, że to może nie być jedyny taki przypadek. Jeszcze te ciała martwych młodych smoków co walają się po krainie. - pokręciła łbem. - Może to po prostu jakaś choroba? Smoki zabija, a u innych stworzeń powoduje agresję?
Rzuciła tak.. tak w sumie bez większego powodu. Czy spodziewała się odpowiedzi? Trudno powiedzieć, bo wątpiła by gad znał na to odpowiedź.
_________________
Addicted to adrenaline
And always looking for attention
Thought to be so genuine
When she's suddenly met with
apprehension
  [Karta Postaci]
     
Kemusnahan



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 23 lata
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin, 1x Kwarc Nieuchwytnych, 1x Serce Potwora (kawał mięsiwa!), 2x Senniczak Lazurowy, 2x Ametyst Bojowników

Zionięcie: Nic
Magia: Umysł
Dołączył: 05 Lip 2018
Posty: 97
Wysłany: 2018-10-12, 10:45   
   Punkty Doświadczenia: 118


Owszem, niezaprzeczalnym było, że Kemunashan ozór strzępił rzadko i jedynie wtedy, kiedy albo wymagała tego sytuacja, albo miał coś ważnego lub bardzo mądrego do powiedzenia. Nie należał bezapelacyjnie do tych typów, które gadają byle dużo, byle gadać, lecz stanowił niemal idealne ich przeciwieństwo. Ciszy nie uważał za niewygodną czy krępującą, ale zdecydowanie wierzył w to, iż czasami (przynajmniej!) jest ona wyjątkowo ważna, niezbędna, cenna. Można zastanowić się nad kolejnym posunięciem, przemyśleć istotne kwestie, rozważyć dostępne alternatywy. Zresztą... Cóż, paplanie dla samego aktu paplania było domeną młodszych smoków, a Kemusnahan kilka latek zdążył już na karku skolekcjonować, więc chyba można mu wybaczyć swego rodzaju mrukowatość? Nie oznaczało to, że nie słucha - bo chociaż z pewnym wręcz uporem wytrwale milczał, o tyle każde ze słów, którym obdarzyła go samica, analizował i ważył sumiennie, wyciągając wnioski czy opinie. I chociaż niekoniecznie się nimi dzielił nie oznaczało to bynajmniej, aby zdanie innych osobników nie było dlań ważnym. Chcąc mieć pełniejszy ogląd sytuacji należało spróbować "dotknąć jej" z perspektywy o wiele szerszej, aniżeli poprzez pryzmat własnych tylko przemyśleń.
Poza tym część słów samicy nieco peszyła nieśmiałego uzdrowiciela...
- Masz rację, nie jestem zainteresowany walką - powiedział tylko, bo absolutnie nie miał pojęcia, jak odnieść się do jej słów, a cokolwiek odpowiedzieć chyba mimo wszystko wypadało. - Jestem Kemunashan - bo przedstawić się w sumie też...
Poprawił nieco pozycję, przybierając pozę nieco swobodniejszą, bardziej wygodną - lecz zarazem czyniącą z niego łatwiejszy cel, gdyby samica jednak chciała tylko uśpić czujność pustomiota. Zresztą - zgodnie z założeniami rozmówczyni - wojownik był z niego słaby i marny. Chociaż bowiem tkanka mięśniowa mimo wszystko zgrabnie otulała jego ciało, chociaż był względnie sprawny fizyczny, los pozbawił go możliwości zionięcia czymkolwiek, brakowało mu treningu umiejętności bojowych, czuł również pewną niechęć do agresji czy podnoszenia na kogokolwiek łapy. Dziwak, w sumie cud, że jeszcze żyje w tym przepełnionym bestiami pokroju rozmaitego bestiami świecie. Kłopotów wolał unikać, więc nierzadko uciekał przed nimi, aczkolwiek w obronie przyjaciół gotów był ponieść najwyższą cenę. Inna sprawa, iż istniały jedynie dwie osoby, które - jak dotąd! - byłby w stanie osłonic własną piersią i o które walczyłby aż tak zajadle.
- Możesz mieć rację - przyznał, kiedy towarzyszka wspomniała o ewentualnym schorzeniu. - Sam myślałem o jakimś cholerstwie w paszy. Roślinożerców również jakby ubyło, a idąc za łańcuchem pokarmowym - owe cholerstwo dotykałoby także nas, drapieżników. Tylko dlaczego padają najmłodsi z nas? Słaba odporność? A może starsze osobniki zdążyły, nawet nieświadomie, zażyć antidotum?
Zaraz też wspomniał sobie rozmowę z pewnym smokiem, który podpowiedział również nieco inną opcję, równie prawdopodobną. Bo obecnie wszystko mogło być prawdą, czyż nie? Jak odrzucić którąkolwiek z alternatyw, kiedy nie ma się pojęcia o tym, co się dzieje? Jak wywnioskować, w czym tkwi racja i sens, a co jest jedynie zbieraniną plotek oraz bzdur, powtarzanych bezwiednie i bez zastanowienia?
- Ktoś również zaproponował, że może wina lezy po stronie niknących zasobów pożywienia czy pitnej wody. Osobiście jednak nie wiem, co o tym sądzić, bo sam nie zauważyłem, aby było aż tak źle, by zmuszać część gatunków do migracji. Prędzej uciekają przed czymś groźnym, czego my jeszcze nie dostrzegliśmy... - zakończył jakże optymistycznie, gdzieś tam w zamyśleniu skinąwszy czerepem, jakby w ten sposób odpowiadając samemu sobie. Dziwak, do tego z rozdwojeniem jaźni.
- Opowiesz mi coś więcej o zachowaniu tego Velniksa? Być może ma ono coś wspólnego z tym ogólnym zamieszaniem - spojrzał na nią krótko, zaraz jednak przenosząc spojrzenie na niespiesznie toczącą się ciecz. Owszem, wiedział, że wypadało pomóc w przepędzeniu bestii; wiedział jednak, że sam nie da sobie rady, a zginąć dlatego tylko, że zrobiło się coś głupiego (nawet w imię wyższych wartości) nieszczególnie było mu na łapę. Nie teraz, kiedy musiał chronić Sherinaę i Arvanę.
  [Karta Postaci]
     
Ellysie



Statystyki: K: 1 | Z: 2 | M: 1
Zdrowie: 85/100 (duże blizny na ciele od szponów)
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Lorela
Ojciec: Raverlan

Posiadane: Przy sobie: 1x Fosforyzująca Dynia, 2x Kawał Mięsa | W legowisku (utracone): 1x Kwiat Krimsonu

Zionięcie: Pioruny
Magia: Powietrze
Dołączył: 28 Wrz 2018
Posty: 28
Wysłany: 2018-10-13, 17:32   
   Punkty Doświadczenia: 29


Zanurzyła pysk w wodzie, powoli pijąc i ochładzając się. Rany miała poleczone ile się tylko dało, ale wspomnienia walki powodowały u niej też wspomnienia z bycia przypalonym, więc odruchowo chciała się orzeźwić i zapanować nad temperaturą. To było chyba czysto instynktownie, gdyż nie miała potrzeby się o to martwić.
- Sam wydajesz się, jakbyś miał lata młodzieńcze dawno za sobą. Chociaż wiek nie musi mieć z walką nic wspólnego. - odparła, bo tak przyglądając mu się to na jej oko nie należał do młodych smoków, ale dalej daleko mu było do starca. - Ellysie.
Rzadko, a może częściej, przedstawiała się. Ot, zwyczajnie większość smoków spotyka się przelotnie, i jakoś nie widzi się potrzeby wymieniania imion, bo może nie każdy takie ma. Albo pamięta. Albo poda fałszywe. Można smoka poznać po łuskach i zapachu, ale nie zawsze po imieniu.
- Można by powiedzieć, że może to słabsze geny? Wiesz, mało który młody dorosły smok ma potomstwo albo nawet myśli o nim. Większość jest z tych starszych już gadów, a te albo ledwo już zipią albo zdesperowane, bez alternatyw w ich wieku, rzucają się na swoje własne młode, robiąc większe zamieszanie w krwi i cóż, wychodzi co wychodzi. - dobra, do filozofowania idzie ostatnia i może troszeczkę wyolbrzymiała. - W dostępności do jedzenia i picia też pewnie leży problem. Nie same w końcu smoki z tego korzystają, chociaż gdyby tak było, to wszystko pokończyło by się już dawno temu. I ta potencjalna choroba dawno by się rozprzestrzeniła, i na tyle, że nic by się już nie rodziło bądź dożywało wieku dorosłego.
Coś groźnego? Największym i najgroźniejszym potworem jaki był na kontynencie to była hydra, a i ona została ubita dobry szmat czasu temu. Inne potwory jej wielkości czy nawet siły byłyby już dawno zauważone. Więc, cóż mogłoby to być? Jedyną wskazówką były te martwe smoki i ich nietypowa śmierć. Jednak wtedy zdecydowanie więcej byłoby ciał, i nie tylko podlotków.
Nie spodziewała się pytania o Velniksie. Tak, kompletnie się nie spodziewała. Zamilkła na chwilę, próbując sobie przypomnieć tak dokładniej jak on się zachowywał.
- On.. nie wleciał od tak do mojej groty. Od tak sobie najpierw wylądował przy wejściu i wszedł do środka. Tyle, że ja już tam byłam i tak, to by mnie pewnie wyczuł czy nawet zobaczył, bo przejście nie jest za duże. Ale słysząc go ukryłam się za kryształami które się tam znajdowały, a on zaś.. po prostu wszedł i położył się na moim legowisku. - dobra, może przesadziła z pierwszą wzmianką o Velniksie, bo tak patrząc na sytuację, to potwór całkiem kulturalnie wszedł do jej groty i sobie usiadł. Ale to jednak była jej grota i on z jakiegoś powodu zignorował jej obecność. - Wiesz, nie było sensu atakowania go wewnątrz, bo za mało miejsca na uniki. To wykorzystałam moment aż się zajmie sobą i uciekłam. Ale mnie najwyraźniej dopiero wtedy dostrzegł i zaczął mnie ścigać. Próbowałam go sama jakoś odpędzić od groty, ale musiałam przecenić moje możliwości, boo.. no sam widziałeś te rany.
Owinęła się nieco ogonem, czując się trochę głupio. No, popełniła kilka błędów i prawie zapłaciła życiem, ale była uparta i nie zamierzała się poddawać.
- Jakoś udało mi się od niego uciec, ale był gotów ścigać mnie cała drogę do dżungli. Ostatecznie zajął moje legowisko, a ja.. dalej nie rozumiem dlaczego i co go tam przyzwało. - westchnęła. - Grota była niczyja gdy ją znalazłam, zero śladów czy piór czy innego cholerstwa, świadczącego o innym zamieszkującym ją stworze. Zresztą, za mało tam miejsca na więcej niż jednego Velniksa, więc jeśli szukałby miejsca na gniazdo, to by się tam gdzie smokiem pachnie nie pchał.
_________________
Addicted to adrenaline
And always looking for attention
Thought to be so genuine
When she's suddenly met with
apprehension
  [Karta Postaci]
     
Kemusnahan



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 23 lata
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin, 1x Kwarc Nieuchwytnych, 1x Serce Potwora (kawał mięsiwa!), 2x Senniczak Lazurowy, 2x Ametyst Bojowników

Zionięcie: Nic
Magia: Umysł
Dołączył: 05 Lip 2018
Posty: 97
Wysłany: 2018-10-16, 18:14   
   Punkty Doświadczenia: 118


wybacz zwłokę i kompletnego gniota, ale od wczoraj zmagam się z cholerną migreną D:


Uśmiechnął się w duszy, kiedy samica "wypomniała mu wiek", jednocześnie nie skrzywiwszy pyska ani odrobinę, nie dając upustu emocjom. Na przestrzeni dwóch dekad nauczył się, jak zbawiennym może być zdolność powściągania tychże, trenował więc tak zwaną pokerową twarz - niemalże dochodząc do mistrzostwa.
- Mój brak zainteresowania walką wynika bardziej z niechęci do marnowania energii czy bezsensownego przelewania krwi. Zapewne gdybyś dała mi dobry powód do ataku - pokazałbym, że faktycznie wiek nie zawsze musi być przeszkodą - powiedział spokojnie, bez najmniejszej krztyny wyrzutu, pretensji czy pychy. Zupełnie, jakby właśnie opisał jej wygląd miejsca, w którym się znajdują - sucho, chłodno, obojętnie wręcz. Mógłby jeszcze dodać, że bez wieku nie ma doświadczenia, równie cennego co sama krzepa, niemniej uznał, iż to już zbyt wiele i Ellysie mogłaby poczuć się w jakiś sposób naciskana czy mógłby ją podobnym tekstem zażenować. Przełknął więc ową uwagę dla samego siebie, nie chcąc wychodzić na zgorzkniałego dziada.
Kemusnahan doskonale wiedział, iż mogła w kwestii miana skłamać, nawet nie mając ku temu dobrych i naprawdę istotnych powodów. Mimo to jednak uważał zwyczajny rytuał wymiany imion za element pewnej kultury, którą starał się zachować. I chociaż sam na przedstawienie się kogokolwiek nie naciskał, własnym imieniem starał się operować podczas podobnych spotkań. W ten sposób pokazywał, że jakąś tożsamość ma i gotów jest dumnie się z nią nosić. Nawet, jeśli wyglądał nieciekawie.
- Jeśli masz rację, nasz gatunek jest jeszcze mocniej zdesperowany niż przypuszczałem. Nie wiem, co musiałoby się stać, bym dotknął własnego potomka czy raczej potomkini - powiedział spokojnie tuż po tym, gdy smoczyca zakończyła własną wypowiedź. - Możliwe, że masz rację. Jednak wolałbym w to nie wierzyć, bo niesmaku tak łatwo pozbyć się nie idzie...
Owszem, jako uzdrowiciel słyszał o różnych genetycznych odchyłach od normy, o licznych chorobach spowodowanych nadmiernym spółkowaniem przedstawicieli zbyt blisko ze sobą spokrewnionych, jednak rozsądek (i sumienie również) odpychał ową myśl. Smoki nie mogły być aż tak popsute... Odpowiedzi dotyczącej teorii o zmniejszających się zasobach wody czy pokarmu nie komentował, wszak uznał to za zbędne. Co można było powiedzieć - powiedzianym zostało. Kemusnahan nie był z tych, którzy się powtarzali czy upierali przy swoim, próbując zmusić cały boży świat, by wierzył w to samo, co on. Prawda jak dupa - każdy ma własną. I niech tak pozostanie, dla dobra ogółu. Skinął więc tylko łbem, aby rozmówczyni nie pomyślała, iż zignorował jej słowa.
Opowieści o spotkaniu nachalnego velniksa wysłuchał uważnie, próbując jak najwięcej zapamiętać. W końcu istotnym było, jak to się stało, że raczej nie rzucający się w oczy, dość neutralny w stosunku do smoków ptak wparował do legowiska jednej z gadzin, dość znacznie odbijając się tym na jej zdrowiu.
- Możliwe, że twoja ucieczka wywołała u niego prosty komunika "walcz". Jednak... Cóż, zachowanie Velniksa nie było standardowe, to pewne. Z tego, co wiem, stworzenia te wolą trzymać się na uboczu, nie pchają się raczej do smoczych gniazd - powiedział spokojnie, powoli, jakoby ważąc każde słowo z osobna. - Obawiam się, że szukał schronienia. Schronienia przed tym złem, którego się obawiam. Schronienia przed tym, co zmusiło zwierzynę do ucieczki a młode smoki położyło trupem, zaścielając ziemię niczym jesiennymi liśćmi. Nie jest dobrze, Ellysie. Nie jest...
  [Karta Postaci]
     
Ellysie



Statystyki: K: 1 | Z: 2 | M: 1
Zdrowie: 85/100 (duże blizny na ciele od szponów)
Wiek: 11 lat
Płeć:

Matka: Lorela
Ojciec: Raverlan

Posiadane: Przy sobie: 1x Fosforyzująca Dynia, 2x Kawał Mięsa | W legowisku (utracone): 1x Kwiat Krimsonu

Zionięcie: Pioruny
Magia: Powietrze
Dołączył: 28 Wrz 2018
Posty: 28
Wysłany: 2018-10-17, 19:08   
   Punkty Doświadczenia: 29


//sory, psychicznie czuję się jak kupa i chyba więcej niż to nie wydobędę z siebie : x

Długo siedziała cicho. Może nie wiedziała co na to powiedzieć. Albo była zwyczajnie czymś przybita. Albo on po prostu miał rację. Może potwory zwyczajnie chcą się ukryć przed czymś zdecydowanie większym niż się tego gady spodziewają. Niestety ona nie była najlepsza jeśli chodzi o takie głębokie przemyślenia czy rozmowy. Rozmowna była, owszem, ale.. nigdy nie wciągała się w takie rozmowy.
Czy nie przesadziła ze słownictwem? Pewnie użyła zbyt mocnych słów i sytuacja mogła wyjść na o wiele bardziej drastyczną niż była w rzeczywistości? Cóż, miała tendencję do nazbyt ubarwiania historii, ale to nie tak że kłamała. Rzadko kłamie tak w prost, opisuje sytuację która się wydarzyła tyle że z użyciem dużych słów.
Teoretycznie, mogłaby tu zostać dłużej. Ale czy musiała? W sumie czuła się lepiej, powiedziała co wiedziała i wysłuchała wszystkiego co mogła.
- Szczerze, to mam tylko nadzieję że smoki to jakoś przetrwają. Może i nie jesteśmy tacy silni jak niektórzy myślą, ale jest nas jednak dużo. I może, jak się kiedy nadarzy okazja, to się grupą temu złu przeciwstawimy. Ale na razie, wątpię w to. Smoki są zbyt zajęte sobą bądź utrzymaniem gatunku, co może okazać się zgubne w takim momencie. - chyba powiedziała mądre słowa, trudno stwierdzić.
Tak czy tak, wstała, otrzepując się z ziemi. Wolała piach w futrze niż być zmoczoną wodą, ale to inna historia.
- Wybacz, chyba będę się zbierać. Pewnie będę musiała założyć tymczasowe legowisko, dopóki nie wymyślę co zrobić z Velniksem. W przyszłości się odwdzięczę za pomoc, obiecuję.
Odparła, uśmiechając się lekko, po czym zaczęła odchodzić. Może to tak nie miło bądź niezręcznie, ale w końcu.. trafiła tu przypadkiem i to na cudze miejsce. Teraz musiała znaleźć swoje i myśleć co dalej.

z/t
_________________
Addicted to adrenaline
And always looking for attention
Thought to be so genuine
When she's suddenly met with
apprehension
  [Karta Postaci]
     
Kemusnahan



Statystyki: K: 1 | Z: 1 | M: 1
Zdrowie: 100/100
Wiek: 23 lata
Płeć:

Matka: Mionel
Ojciec: Kalandir

Posiadane: 1x Tęczowy Turmalin, 1x Kwarc Nieuchwytnych, 1x Serce Potwora (kawał mięsiwa!), 2x Senniczak Lazurowy, 2x Ametyst Bojowników

Zionięcie: Nic
Magia: Umysł
Dołączył: 05 Lip 2018
Posty: 97
Wysłany: 2018-10-17, 19:41   
   Punkty Doświadczenia: 118


Wysłuchał jej słów uważnie, od czasu do czasu skinąwszy łbem. O tak, to był jedyny sygnał, iż wciąż jest tutaj obecnym, bo przerywać jej czy wchodzić w zdanie - po części dlatego, że było to wyjątkowo niegrzeczne, po części dlatego, iż sama wykazywała się niezmierną kulturą i zasługiwała na to samo, a po części dlatego tylko, że nie miał nawet pojęcia, co mógłby dodać. Zdał sobie jednocześnie dość rozpaczliwie sprawę z tego, jak bardzo (znowu!) odstawał od reszty gatunku, który Ellysie pokazała w świetle niewyżytych bestii, łaknących jedynie rozmnażania się i sprawiania, by to ich geny ogarnęły świat - no, mówiąc może nieco przesadnie i ze sporą dozą przekoloryzowania. Ale niesmak pozostał: podczas kiedy jego rówieśnicy dawno już spłodzili gromadkę smoczątek, zbudowani gniazdo i zasadzili wyrwali drzewo z korzeniami - on nie osiągnął niczego. Zmrużył delikatnie ślepia. No, w porządku, bądźmy sprawiedliwi - legowisko założył. Szkoda tylko, że nie zapełniały go pochrapywania małych kopii jego samego. Zaczął się obawiać, iż jego "nic na siłę, mam czas, założę familię kiedy będę gotowy" przetapiało się powoli w "jesteś za stary, za niedługo ci nawet nie stanie i tyle z rodziny będzie, poza tym żadna nie będzie chciała takiego pomarszczonego starucha". Może przesadzał, niemniej do siebie samego nigdy nie miał litości, co zapewne nieszybko - o ile kiedykolwiek! - się nie zmieni...
- Rozumiem. Widzę, że z naszej dwójki nie tylko o mnie nie mówią "optymista" - zauważył spokojnie, bez żadnej krztyny wyrzutu, złości czy chociażby wesołości. W zasadzie tak mu naturalna oschłość mogła dla niejednego okazać się szorstką w stopniu, który skutecznie zniechęci do jego osoby. Nie miał pojęcia, co powiedzieć, toteż milczał. Nie należał do tych, którzy szukają tematu rozmowy na siłę, czując dziwny przymus prowadzenia rozmowy - bo skoro już ktoś jest obok, to wypadałoby.
A kiedy oznajmiła, że powoli będzie się ewakuować, chciał ją zatrzymać. Zaproponować, by została u niego, w końcu miał miejsca zdecydowanie zbyt wiele dla jednego tylko smoka. Poza tym miał powoli dość samotności, bo - jakby nie patrzeć - każdy czasami ma dość samego siebie i woli skoncentrować się na innych jednostkach. Powstrzymał się jednak, uznając, że albo smoczyca pomyśli o nim niczym o zwyrodnialcu i psychopacie, albo popadnie w jakąkolwiek odmianę zakłopotania - a on nie miał ochoty ani na jedno, ani, tym bardziej!, na drugie. Dlatego, nieco wbrew sobie, pozwolił jej odejść. Niechętnie, wszak czuł się za nią w jakimś sensie odpowiedzialnym oraz chciał ją wspierać, ochraniać, osłaniać. Jednak kimże był, aby jego zdanie było na tyle istotnym, by ją tutaj zatrzymać?
- Bywaj, Ellysie - pożegnał ją zatem wbrew sobie, skinąwszy nisko czerepem. - Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy. Uważaj na siebie i nie forsuj się za bardzo. Póki co unikaj swojego legowiska. Jak odzyskasz siły, pomogę ci wrócić do domu - zaoferował, odprowadzając samicę spojrzeniem. Sam został tutaj.
Znowu sam.


/ przestań, dobrze jest ♥
Ale weź no, nie czuj się już jak kupa! D: *tulasek* /
  [Karta Postaci]
     
Nayari



Statystyki: K: 3 | Z: 3| M: 3
Zdrowie: 100/100 nieco głębsze zadrapania na brzuchu, które powoli się goją
Wiek: 13
Płeć:

Matka: Terysha
Ojciec: Aszkalon

Posiadane: Przy sobie: 4 Kawały Mięsa W legowisku: Przeklęty Obsydian

Zionięcie: Ogień
Dołączył: 06 Wrz 2018
Posty: 82
Wysłany: 2018-10-18, 08:54   
   Punkty Doświadczenia: 78


Jadeitowa Dżungla była dla Nayari pięknym miejscem. Wszędzie tak zielono, dużo zwierzyny i okazji do łowów. Nic więc dziwnego, że przechodziła od zieleni do zieleni, albowiem ten kolor bardzo ją uspokajał, poza tym śpiew ptaków, szelest liści i trawy. Te dźwięki zdecydowanie należały do tych, które wpływały na nią równie kojąco, aż odechciewało jej się walczyć i atakować wszystko co się rusza.
Ten chwilowy stan jednak szybko mijał, gdy widziała jakiś przysmak, ale obiecała sobie, że dzisiaj nie skrzywdzi żadnego żyjątka. W końcu niedługo zacznie brakować mięsa, jeśli będzie zabijać tak wszystko. Co prawda istnieją groźniejsze potwory, ale jeśli tylko na takie przyjdzie polować, nawet tym słabym smokom, to ten gatunek jeszcze bardziej zmniejszy swoją liczebność.
Jednak jest jedna cecha, której nie można u niej nigdy przygasić. Mianowicie chodzi o niesamowitą ciekawość i chęć wściubiania pyska w każdy kąt.
Cóż nie można ją za to winić, mówią, że kto pyta nie błądzi, a ona miała mnóstwo pytań w głowie, na które odpowiedzi musiała szukać sama. Bo kto inny by jej powiedział? Nie znała żadnego na tyle miłego gada, aby uczynił jej ten zaszczyt. Żyje na tym świecie zbyt krótko, by ogarniać choćby ułamek zasad nim rządzących, a to ją strasznie denerwowało. Miała chociaż nadzieję, że na leżu śmierci nie najdzie ją nagle jakieś pytanie, na które zechce otrzymać odpowiedź w trybie natychmiastowym i przez to nawet kosiarz będzie miał jej dość. Cóż w zasadzie to dużo gadzin już miało jej dość, czasem nawet miała wrażenie, że Ervre też szuka tylko sposobu, by się jej pozbyć... ale miała nadzieję, że to tylko przeczucia i samica nie potraktuje jej jakoś źle. W końcu mimo że wydawała się być żądna krwi, mocy i wszystkiego, co pozwoli jej poczuć jak szpony wbijają się w ciało ofiary... potrzebowała towarzystwa i niekiedy wsparcia innych gadów.
Wracając... ciekawość sprawiała, że zaglądała w każdy zakamarek, wchodziła na każde drzewo i z niego obserwowała wszystko, toteż nic dziwnego, że uwagę jej przykuł dziwne stworzenie, niby smok, ale jednak nie myślała, że jej gatunek może być cały opierzony. Spojrzała w miejsce, z którego samica, jak wywnioskowała, zdawała się odlatywać i ujrzała kolejnego, dziwnie wyglądającego gada. Czasem żałowała, że jest taka zwyczajna... wszelkie wynaturzenia typu pióra, dziwna sylwetka, inny rodzaj łusek, nawet futro, sprawiały, że miała wrażenie patrzeć na wyjątkowego smoka, a ona była pospolita. Nie dość, że ogniomiot to jeszcze czerwony, typowe dla większości. Czuła się czasem nawet źle z tego powodu, jednak nigdy tego nie okazywała. W końcu kogo to obchodzi?
Widząc tego smoka, nie mogła się powstrzymać, zeszła niezdarnie z drzewa i skierowała się w jego stronę, dopiero, gdy bardziej się zbliżyła, uznała, że chyba jest na jego terenie, więc nie wiadomo jak samiec może zareagować...
- Przepraszam, nie chciałam przeszkadzać - wolała już podjąć taktykę ugodową, w końcu obiecała sobie, że nikogo nie skrzywdzi, a samiec mimo że wyglądał na starszego, to na pewno nie na silniejszego od niej, chociaż pozory mogą mylić, ale w razie potrzeby od walki nie ucieknie.
  [Karta Postaci]
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Forum Chronione Prawami Autorskimi©
Niektóre treści tutaj umieszczone nie należą do autorów forum ani jego użytkowników i nie są do nich roszczone żadne prawa.
Administracja forum nie odpowiada za swoich użytkowników.
Contact for illegal use of the image - drachen[at]drachen.webd.pro


Vampire Knight
Bannery